Strony

Wyszukiwarka witryny

sobota, 26 lutego 2011

Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim






Zamek Grodno znajduje się na Dolnym Śląsku, w północnej części Gór Sowich, na górze Chojna (450 m n.p.m.). Góruje nad Doliną Bystrzycy Świdnickiej i nad Jeziorem Bystrzyckim. Dawniej istniała tu wieś Śląska Dolina, ale została zalana w celu utworzenia zbiornika wodnego.

Najstarsza legenda na temat powstania zamku mówi, że w 800 roku pewien angielski rycerz wzniósł tutaj czworoboczną wieżę obronno-mieszkalną. Jest to jednak tylko legenda…

Pierwsza udokumentowana wzmianka pochodzi z 1315 roku, mówi, że zamek należy do księstwa świdnicko-jaworskiego. Wiemy, że w I poł. XIV w. zamek górny został rozbudowany przez księcia świdnicko-jaworskiego Bolka II. Składał się odtąd z: dwóch kamiennych budynków dla załogi, wieży obronnej, wieży bramnej i dużego dziedzińca, zaś całość została otoczona murem obronnym. W 1392 r. zamek Grodno, tak jak i całe księstwo świdnickie weszło w posiadanie Czech. Odtąd zamek przechodził z rąk do rąk. W XV w. stał się siedzibą rycerzy-rozbójników, którzy srogo doskwierali okolicznej ludności. Dopiero w 1545 r. zamek zakupił Maciej z Łagowa, który przebudował go w stylu renesansowym. Powstały wówczas: dolny dziedziniec, mur obronny z pięcioma bastejami, brama wejściowa i budynek mieszkalny, a także piekarnia i łaźnia. W czasie wojny 30-letniej zamek został zdobyty przez wojska szwedzkie i częściowo zniszczony.

Pod koniec XVIII w. zamek zaczął popadać w ruinę. W XIX w. okoliczni mieszkańcy zakupili zamek aby czerpać z niego budulec. Cudem pewien pasjonat doby romantyzmu, odkupił od nich zamek Grodno i przeprowadził prace konserwacyjne. Następcy profesora, -pasjonaci-w pocz. XX w. odrestaurowali zamek. Przed II wojną światową działała tam nawet restauracja oraz funkcjonowało muzeum. Zamek nie został uszkodzony w czasie II wojny światowej. Od 1950 roku jest w rękach PTTK w Wałbrzychu. Wciąż trwają prace restauracyjne. Zamek jest udostępniony do zwiedzania.


Źródło: www.grodno-zamek.pl

Ania


piątek, 25 lutego 2011

Loreena McKennitt - The Bonny Swans



Zamek w Olsztynie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej






Ze źródeł pisanych można dowiedzieć się, że już na początku XIV w. istniał tu kamienny zamek należący do biskupa krakowskiego Jana Muskaty. Jednak historycy przyjmują, że zamek, tak jak i szereg jurajskich warowni powstał z polecenia króla Polski Kazimierza Wielkiego. Zamek, tak jak i np. zamek w Mirowie miał strzec południowo-zachodnich rubieży przed Czechami i Ślązakami. Budowla stanowiła również więzienie dla szlachty.

Po śmierci Kazimierza Wielkiego, Ludwik Węgierski przekazał zamek w Olsztynie księciu opolskiemu Władysławowi Opolczykowi, który niestety zaczął prowadzić żywot łupieżcy, ponadto trzymał on z Krzyżakami i ściągał niebezpieczeństwo na całą okolicę. Dlatego w 1391 r. Władysław Jagiełło najechał na wszystkie posiadłości Opolczyka, włącznie z zamkiem w Olsztynie, który po trzech dniach od napaści poddał się i został zdobyty.

W XV w. zamek był kilkakrotnie rozbudowywany, przykładem może być następujący cytat: „zamek podobny raczej do ciemnej jaskini Plutona we wdzięczną zamienił siedzibę” świadczący o przebudowie, której dokonał Mikołaj z Przyrowa. Dalej na początku XVI w. zamek został przebudowany w stylu renesansowym oraz rozbudowany np. o dodatkową wieżę.

W 1587 r. władcy śląscy pod dowództwem Maksymiliana Habsburga oblegali zamek, jednak bezskutecznie, czyniąc tylko spore zniszczenie.

Dziś zamek jest dostępny, można swobodnie przechadzać się po zamkowych murach, oglądając niesamowite widoki wokół.

Ania


czwartek, 24 lutego 2011

Jura Krakowsko-Częstochowska






Propozycja pieszej wycieczki na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej: ze Złotego Potoku do ruin zamku Ostrężnik.

Wycieczka zaczyna się przy kościele na pl. Jana Chrzciciela w Potoku Złotym. Stąd idziemy czerwonym szlakiem w stronę południową, wchodzimy w las i zarazem w „Rezerwat Parkowe”, napotykamy staw „Amerykan”, dalej idąc przez las docieramy do pierwszej atrakcji „Jaskini Grota Niedźwiedzia”, którą odkrył Zygmunt Krasiński (mieszkający z Potoku Złotym) w 1857 roku. Jaskinia taka powstała w wyniku zajścia zjawisk krasowych czyli rozpuszczania się wapienia przez wodę wnikającą szczelinami w głąb masywu. Wewnątrz jest obszerna komora, i trzy korytarze. Temperatura w jaskini jest podobna do tej na zewnątrz. W jaskini odkryto prehistoryczne szczątki egzystencji zwierząt: nosorożca włochatego, niedźwiedzia jaskiniowego, renifera i mamuta. Archeolodzy odkryli również ślady człowieka z epoki paleolitu.

Idziemy dalej czerwonym szlakiem, aby zatrzymać się przy zabytkowym młynie wodnym na rzece Wiercicy zwanym „Kołaczew”; „woda kołacze w nim od wieków…” – stąd nazwa młyna. Od lat 50-tych XX wieku młyn jest już młynem elektrycznym. Obecny młyn powstał w miejscu starszego młyna, w 1807 roku.

Następnym przystankiem powinno być „Osiedle Wały” czyli relikty wczesnośredniowiecznego grodziska, jednego z największych w Polsce, niestety są one trudne do odnalezienia w terenie, gdyż nie prowadzi przez nie żaden szlak. Było tu grodzisko z VIII/IX wieku, powtórnie zamieszkane w XI/XII wieku. Składało się ono z grodu, trzech podgrodzi i podwójnych obwałowań.

Podążamy dalej, kierujemy się czerwonym szlakiem przez las, po około 30 minutach docieramy do tzw. Diabelskich Mostów, czyli grupy skalnej, ostańców z wapienia. Są to skały poprzecinane głębokimi szczelinami. Nazwę nadał im Zygmunt Krasiński.

Podążamy dalej czerwonym szlakiem, aż dojdziemy do tablicy informacyjnej pod zanikłymi ruinami zamku Ostrężnik i Jaskini Ostrężnickiej. Stąd już są tylko dwa kroki pod górę do jaskini. Jaskinia jest podzielona na dwa korytarze.
Z jaskinią są związane dwie legendy: jedna mówi, że pewnej nocy chłopiec z pobliskiej wioski znalazł w jaskini skarby, a gdy chciał je wynieść, żelazna krata obcięła mu piętę. Stąd miałby się wywodzić okoliczny ród Piętaków. Druga mówi, że wejście do prawego korytarza zagradzały drzwi, które zostały przeniesione do kościoła w Potoku Złotym.

Tutaj kończy się nasza wycieczka, przy odrobinie szczęścia można złapać busa do Złotego Potoku, ale kursują one wyjątkowo rzadko. Trasą pieszą wracamy z powrotem do Złotego Potoku.


Ania



Zamek w Mirowie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej




Zamek w Mirowie znajduje się na szlaku Orlich Gniazd. Aby dotrzeć do zamku należy kierować się od przystanku autobusowego we wsi Mirów, szlakiem, pod górę. Krótka droga zaprowadzi nas wkrótce tuż pod sam zamek, który wyłoni się po lewej stronie. Dla mnie zamek stanowił niesamowity widok. Niemal biała, dobrze zachowana ruina pośród wapiennych ostańców, robi naprawdę spore wrażenie w tamtejszym krajobrazie…

Gdy podejść bliżej, z dowolnej strony zamek jest bardzo „fotogeniczny”, zwłaszcza gdy trafić na ładną aurę.

Z kart historii zamku: powstał najprawdopodobniej za czasów króla Kazimierza Wielkiego (XIV wiek), w miejscu poprzedniego drewniano-ziemnego grodu. Miał, wraz z pozostałymi zamkami na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, strzec przygranicznej części Polski przed najazdami Czechów. Pierwsza pisemna wzmianka pochodzi z 1405 roku, gdy właścicielem zamku jest wymieniany burgrabia Sasin.
W czasie wojny trzydziestoletniej zamek został zniszczony. Później był on rekonstruowany, ale popadł w ruinę w XVIII wieku. Miejscowa ludność pobierała następnie budulec z opuszczonej warowni, uszkadzając zamek. W 1937 r. zawaliła się niestety wieża zamkowa. Zaś pierwsze prace renowacyjne przeprowadzono w latach 60-tych XX wieku.
Zamek ten dzielił się na zamek górny, dolny i podzamcze. Miał trzy poziomy i był podpiwniczony. Wieża wtopiona jest w elewację zamku i wystaje na wysokość dwóch kondygnacji ponad budynkiem. Zamek górny był na skale, dolny pod skałą – składał się z dwóch wież bramnych i muru obronnego. Na przełomie XV/XVI w. dostawiono kamienną wieżę mieszkalną, złożoną z pięciu kondygnacji. Wejście do zamku prowadziło od strony południowej, poprzez podzamcze.




Ania


poniedziałek, 21 lutego 2011

Janów na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej






Na rynku w Janowie stała dawniej stara nieczynna studnia, z którą wiąże się krwawa historia. Obecnie stoi tam jej replika. Na chorągiewce nad studnią możemy zobaczyć datę 1696. To właśnie wtedy Janów uzyskał prawa miejskie. Natomiast 6 lipca 1863 miała miejsce na obrzeżach Janowa i w rynku, zwycięska bitwa oddziałów Zygmunta Chmieleńskiego z oddziałami rosyjskimi. Zginęło ponad 100 żołnierzy rosyjskich, przejęto nawet transport cesarskiego złota. Po bitwie Chmieleński wycofał swe oddziały do pobliskich lasów, gdyż nadciągały liczniejsze oddziały rosyjskie. Gdy dotarły do Janowa, Rosjanie zaczęli się mścić na bezbronnej ludności Janowa: mordując mieszkańców i paląc ich domy. Ciała zamordowanych wrzucili do studni na rynku i zasypali kamieniami. Odtąd ze studni już nie korzystano. Dziś stanowi ona pamiątkę tamtych wydarzeń.


Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Janowie – Pierwotnie w czasach założenia nowego miasteczka Janowa po 1700 roku, wzniesiono tu jedynie kaplicę drewnianą. Dopiero w 1879 r. podupadającą kaplicę rozebrano i postawiono murowaną świątynię. Wkrótce dobudowano dwie kaplice, prezbiterium i zakrystię. W 1912 roku kościółek został parafialny. Niestety w czasie I wojny światowej, a dokładnie 8 XII 1914 r. został zburzony przez pociski armii niemieckiej. W 1917 r. prowizorycznie odbudowano kościół. Dopiero w 1921 r. rozebrano stare mury i rozpoczęto budowę obecnej świątyni, która stoi tam do dziś.
Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP znajduje się przy rynku, i jest zwrócony do niego frontem.

Przy malowniczej drodze do pałacu i muzeum w Janowie znajduje się stara figurka przedstawiająca św. Jana Nepomucena, na kolumnie, na której widnieje data powstania figurki „1815”. Święty ma uszkodzoną aureolę z pięcioma gwiazdkami. Ma również długą szatę i biret oraz palmę męczeńską. Obok stoi całkiem spróchniałe drzewo.


Ania



niedziela, 20 lutego 2011

Ostrów Lednicki



Wyspa Ostrów Lednicki o pow. 7,5 ha jest położona na polodowcowym jeziorze rynnowym o nazwie Jezioro Lednickie. W zamierzchłej przeszłości (X wiek) wyspa ta stanowiła ośrodek władzy i administracji Polski wczesnopiastowskiej, czyli była siedzibą dla Mieszka I, a następnie Bolesława Chrobrego. To właśnie tutaj istniał pałac książęcy z kaplicą oraz kościół grodowy. Ruiny tych dwóch budowli możemy podziwiać do dziś.

Warto dodać, że wyspa ta była zamieszkana już w epoce kamiennej, zaś od VI wieku n.e. istniała tu osada. Na przełomie IX i X wieku powstał tu gród obronny otoczony wałem drewniano-ziemnym, pod którego murami była wioska (podgrodzie). Na wyspę prowadziły dwa mosty: zachodni o dł. 428 m i wschodni o dł. 174 m; stanowiły one część traktu łączącego Poznań i Gniezno. Pod koniec X w. wzniesiono tzw. Pallatium książęce – czyli budynek mieszkalny dla księcia i świątynię w stylu preromańskim. Archeolodzy odkryli także relikty domów drewnianych oraz ziemianek mieszkalnych.

To właśnie tutaj najprawdopodobniej Bolesław Chrobry przyjął cesarza Ottona III. Gród został niestety wkrótce zniszczony przez czeskiego władcę Brzetysława Czeskiego w 1038 r. Potem został on odbudowany. Został jednak w 1331 r. splądrowany przez Krzyżaków.

Gród jest udostępniony do zwiedzania. Nie sposób również ominąć Wielkopolskiego Parku Etnograficznego, który znajduje się po drodze na wyspę oraz budynku mieszczącego muzeum z licznymi wystawami archeologicznymi i zbiorami, przykładowo monetami, fragmentami broni, czy nawet łodzi wyłowionymi z Jeziora Lednickiego, które pochodzą sprzed około 1000 lat. W Parku Etnograficznym możemy podziwiać rekonstrukcję XIX – wiecznej wioski z kościołem drewnianym oraz dwa wiatraki. Przy skręcie z głównej szosy do Parku Etnograficznego i wyspy Ostrów Lednicki stoją drewniane rzeźby : Mieszko I i jego drużyna, zapraszają wszystkich do odwiedzenia ich sławetnego grodu….

Źródło: Łęcki W., Zgodziński B. Województwo Poznańskie.

Ania


piątek, 18 lutego 2011

Rezerwat archeologiczny: wioska Ślężan w Będkowicach










W miejscowości Będkowice u stóp Ślęży – świętej góry pogan (Celtów i Ślężan) napotykamy łatwo rekonstrukcję grodu Ślężan, składającego się z dwóch chat, bramy wejściowej do grodu i cmentarzyska kurhanowego. Wioska funkcjonowała od VIII do XIII wieku, zaś położone obok cmentarzysko pochodzi sprzed około 1200 lat, o czym świadczy napis na tablicy informacyjnej. Wówczas cmentarzyska zakładane były w pobliżu osad, gdyż żywi wierzyli w kontakt i silny związek ze zmarłymi.

Przyjmuje się, że w tamtych czasach stosowano pochówek ciałopalny: zmarłych palono na stosie z drewna, aby złożyć ich spopielone szczątki wraz z resztkami spalonego drewna w kurhanach. Stożki kurhanowe usypywano z ziemi i kamieni, niekiedy pod ziemią tworzono kamienne komory wzmocnione drewnianymi balami. Archeolodzy odnaleźli na niektórych stożkach kamienne płyty, tzw. stelle, które mogły wskazywać na pozycję społeczną zmarłych.

Poprzez rekonstrukcję wioski i cmentarzysko prowadzą dwa archeologiczne szlaki (czarny i czerwony), które dalej zmierzają na Ślężę, aby zahaczyć jeszcze o kultowe rzeźby: Pannę z Rybą, Niedźwiedzia, a następnie dochodzą do Sobótki, po drodze mijając jeszcze jedną kultową rzeźbę – Mnicha. Dla naszych przodków rzeźby stanowiły uobecnienie bóstw, były one pośrednikami między człowiekiem a bóstwem. Do wszystkich tych rzeźb dołączone są różne legendy, oraz różnie tłumaczy się ich pochodzenie i datowanie ich powstania w czasie. Warto dodać, że na górze Ślęży i sąsiedniej Raduni a nawet mniejszej Wieżycy istniały w zamierzchłych czasach ( 700-400 p.n.e. – czasy kultury łużyckiej) święte gaje i święte pogańskie miejsca kultu, które były obwarowane kamiennymi kręgami kultowymi, wyznaczającymi zakazane areały, gdzie dostęp mieli jedynie kapłani składający tam różne ofiary i odprawiający różne obrzędy. Starożytny krąg kamienny na Ślęży i Wieżycy patronował bóstwu Słońca – dawcy życia i plonów, a na Raduni bóstwu Księżyca. Do dziś możemy podziwiać relikty wałów na tych trzech górach, które są jedynie niewielkim fragmentami wałów sprzed ponad 2000 lat. Prawdziwa zagłada ośrodków kultu pogańskiego w Polsce i na Ślęży nastąpiła z nastaniem chrześcijaństwa, a więc po X w. Szczęściem dotrwały do dziś nieliczne rzeźby kultowe ze znakami solarnymi, cmentarzysko kurhanowe, relikty wałów kultowych itp. Oto cytat z relacji kronikarza średniowiecznego Thietmara z Merseburga (XII w.) na temat dotrwania do jego ówczesnych czasów tradycji pogańskiego kultu: „ Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy”. Przykładem takich obrzędów było składanie mniejszych ofiar przez mieszkańców wioski, np. pisanki (symbole życia), czy czaszki zwierząt bądź misy z jedzeniem. Obrzędy religijne odbywały się zgodnie z rytmem przyrody. Ponadto mieszkańcy nosili ciekawe amulety mające odpędzać złe duchy.


Ania