Strony

Wyszukiwarka witryny

wtorek, 8 stycznia 2013

„Trzemeszno – miasteczko z barokową bazyliką i ciekawą historią”

Miasteczko Trzemeszno znajduje się w województwie wielkopolskim, nieopodal Gniezna.  Jest położone pomiędzy dwoma jeziorami: Trzemeszeńskim i Popielewskim. Leży też na znanym Szlaku Piastowskim.

Już w X wieku do grodu Trzemeszno sprowadzono zakon benedyktynów. Podobno św. Wojciech, zanim wybrał się w swoją misję chrystianizacyjną na Pomorze i do Prus, zatrzymał się w tutejszym klasztorze. Trzemeszno jest nazywane też miastem św. Wojciecha, gdyż tu według legendy, pierwotnie zostało złożone jego ciało, które dopiero potem przewieziono do Gniezna.

Według kroniki Jana Długosza, to z Trzemeszna król Władysław Jagiełło w 1410 roku, wyruszył na pieszą pielgrzymkę do Gniezna, aby dziękować za zwycięstwo nad Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem.

Niestety w czasie najazdu czeskiego księcia Brzetysława na Polskę, kościół przedromański i klasztor benedyktynów zostały zburzone, zaś zakon benedyktynów nie przetrwał w tym miejscu.

Bazylika w Trzemesznie

 Ołtarz główny w bazylice NMP
 Nagrobek opata Michała Kościeszy Kosmowskiego

 Fragmenty starszej świątyni, wewnątrz bazyliki




Dopiero na pocz. XII wieku książę Bolesław III Krzywousty sprowadził do Trzemeszna zakon Augustianów, czyli Kanoników Regularnych z Flandrii, aby prowadzili misję chrystianizacyjną na Pomorzu Zachodnim. Wzniesiono wówczas romański kościół p.w. św. Wojciecha, który później został przebudowany w stylu gotyckim. W 1360 r. kościół i klasztor strawił wielki pożar, lecz szybko oba zostały odbudowane.


W latach 1764-81 wzniesiono obecną barokową bazylikę. Powstała ona dzięki staraniom zasłużonego opata Michała Kościeszy Kosmowskiego. Jego nagrobek widnieje do dziś na środku świątyni.


Zachowane są wewnątrz bazyliki fragmenty romańskiej i gotyckiej świątyni oraz spore fragmenty dwóch romańskich wież.


W 1836 roku władze pruskie zamknęły klasztor i rozebrały zabudowania klasztorne, a kościół stał się kościołem parafialnym.


W czasie II wojny światowej bazylika została okradziona przez okupanta z wszystkich cennych przedmiotów i zamieniona na magazyn. Na koniec, w 1945 roku, Niemcy podpalili kościół. Po wojnie kościół odbudowano, a w 1969 kościół pw. Wniebowzięcia NMP został podniesiony do godności bazyliki mniejszej.


O pielgrzymce św. Wojciecha na Pomorze i do Prus: Odbyła się ona w 997 roku. Kapłan chciał nawracać mocą Słowa Bożego, a nie siłą czy przemocą. Towarzyszył mu jego  brat bł. Radzym Gaudenty, a  także 30 wojów od księcia polskiego, Bolesława Chrobrego. Najpierw św. Wojciech głosił Słowo Boże w Gdańsku, a potem udał się drogą morską do Prus, lecz tylko w towarzystwie brata Radzyma i brata zakonnego Benedykta, gdyż postanowił odprawić 30 wojów, by odważnie i w sposób kompletnie pokojowy, głosić ewangelię. W Sambii, mimo jego żarliwiej wiary w głoszone przez niego Słowo Boże i dobre intencje, nie spotkał się on z przyjaznym odzewem, lecz z nienawiścią i całkowitym niezrozumieniem. 23 kwietnia 997 roku Prusowie napadli na trzech śpiących kapłanów i związali ich, wówczas podobno (wg średniowiecznych przekazów hagiograficznych) św. Wojciech powiedział do swoich współtowarzyszy słowa:

„Wiecie, że cierpimy to dla imienia Pana, którego doskonałość ponad wszystkie cnoty, piękność ponad wszelkie osoby, potęga niewypowiedziana, dobroć nadzwyczajna. Cóż bowiem mężniejszego, cóż piękniejszego nad poświęcenie miłego życia najmilszemu Jezusowi” (cytat ze strony podanej w źródle).


Św. Wojciech został ugodzony wielokrotnie włóczniami, po czym odcięto mu głowę, którą wbito na pal. Jego dwóm towarzyszom pozwolono zbiec do Polski. Bolesław Chrobry wysłał natychmiast poselstwo, które wykupiło zwłoki, według legendy, za tyle złota, ile ważyło ciało męczennika. Już w 999 roku, papież Sylwester II ogłosił biskupa męczennika, Wojciecha – świętym. 




Ania
Źródło – www.parafiatrzemeszno.pl


3 komentarze:

wkraj pisze...

Bardzo ciekawa świątynia i o bogatej historii. Może kiedyś zawitam będąc w tamtych stronach.
Pozdrawiam

Jacek Kw. pisze...

Rzeczywiście ciekawa i zarazem ładnie się prezentuje ta bazylika... :-)
A ja kompletnie nie znam tamtych rejonów... może czas się tam chociaz na pare dni wybrać. :-)

Anonimowy pisze...

Znam Trzemeszno, spędzaliśmy tu wspaniałe wakacje, a mójdziadek był jednym z odbudowujących bazylikę. Po II wojnie była spalona,są nawet na ścianach zachowane ślady. Podobno okupant miał w bazylice magazyn futer i podpalił je uciekając. Polecam miasteczko i bardzo ciekawe okolice.Trzemeszno to teraz inne już miasto. Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich mieszkańców. Byłam w Trzemesznie rok temu, dom dziadków jeszcze istnieje. Wracam w to miejsce jak tylko mogę. To naprawdę miejsce magiczne, jeziora, aż dwa (a Malickie? jest jeszcz?