Strony

Wyszukiwarka witryny

czwartek, 18 lipca 2013

„W Karkonoszach”

Mimo nie najlepiej zapowiadającej się pogody, wybrałam się ostatnio w Karkonosze. Moim celem było dojście do schroniska PTTK „Samotnia” nad Małym Stawem. Gdy wysiadłam z busa w Karpaczu Górnym, zastałam mżawkę i czarne chmury. Mimo to poszłam niebieskim szlakiem w góry.
Po drodze obejrzałam zabytkową świątynię Wang, zbudowaną w południowej Norwegii, w miejscowości Vang, na przełomie XII/XIII w. Jest ona wspaniałym przykładem dawnej sztuki nordyckiej. Dopiero w 1842 roku, gdy kościół ten stał się za mały dla tamtejszej ludności, oraz był już mocno podniszczony, został sprzedany. Do Europy przypłynął statkiem, zapakowany w skrzyniach. Miał trafić do berlińskiego muzeum na życzenie pruskiego króla Fryderyka Wilhelma IV. Jednak gdy król rozmyślił się z tego pomysłu, to na usilne życzenie przyjaciółki Fryderyka IV, hrabiny Fryderyki von Reden z Bukowca, kościół został przetransportowany dalej do Karpacza i ustawiony w obecnym miejscu. Składanie na nowo kościoła rozpoczęto w 1842 roku, zaś prace ukończono i kościół poświęcono w 1844 roku, również przy udziale króla Prus Franciszka Wilhelma IV. Kościół został zbudowany bez użycia gwoździ. Zdobią go ciekawe ornamenty i rzeźby. Na przykład wejście do świątyni zdobi portal w kształcie plątaniny wężów i roślin oraz dwa małe lwy, które strzegą wejścia. Na ramie drzwi wewnątrz świątyni są też wyrzeźbione twarze Wikingów z wysuniętymi rozdwojonymi językami, co ma symbolizować ustne przekazywanie wiedzy i mądrości kolejnym pokoleniom. To tylko nieliczne przykłady zdobień tego kościoła. Warto dodać, że kościółek uległ znacznej rozbudowie po przeniesieniu do Karpacza, a także dobudowano do niego kamienną dzwonnicę. Dziś jest to czynny kościół ewangelicki, zaś jego pełne wezwanie to Kościół Górski Naszego Zbawiciela.
            Po obejrzeniu kościółka poszłam niebieskim szlakiem w stronę „Samotni”. Dojście nad Mały Staw od kościoła Wang zajęło mi około 1h15 m. Po drodze napotkałam Polanę (1050-1110 m n.p.m.), która jest również miejscem historycznym. Już w XVII wieku wypalano tu węgiel drzewny dla przemysłu szklarskiego, a także wypasano tu też bydło. Warto dodać, że najstarsza buda pasterska stanęła tu już w 1670 roku, a w 1894 roku zbudowano tu schronisko, które niestety spłonęło 11 grudnia 1966 roku.
            Idąc dalej, wkrótce napotkałam skręt do Domku Myśliwskiego, do którego jednak nie podeszłam. W Domku tym podobno odbywają się projekcje filmów przyrodniczych o Karkonoszach dla turystów. Niebawem ujrzałam skręt do schroniska „Samotnia”. Po kilku minutach mogłam podziwiać panoramę Kotła Małego Stawu i stary budynek schroniska położonego przy nim. Schronisko to, nosi imię Waldemara Siemaszki, który był wieloletnim właścicielem tego obiektu. Zginął tragicznie w 1994 roku w wypadku samochodowym nieopodal świątyni Wang.
            Pierwsze wzmianki o istnieniu budy nad Małym Stawem pochodzą z 1670 roku. Wówczas najprawdopodobniej mieszkał tu strażnik stawu, w którym hodowano pstrągi. Również z 1677 roku pochodzi pisemna wzmianka o stawie, autorstwa stolnika żmudzkiego Teodora Billewicza. Jest też wzmianka z 7 lutego 1737 roku o tym jak dr Linder z Jeleniej Góry wybrał się wraz z kilkoma osobami nad Mały Staw, aby ujrzeć efekty wielkiej lawiny, która zeszła w nocy z 20/21 lutego 1737 roku i potrzaskała cały lód na stawie. 8 lutego doktor i jego towarzysze zjeżdżali z gór „rogatymi saniami”. Dopiero w końcu XIX w. powstał pierwszy tu budynek pełniący funkcje turystyczne. Był on później wielokrotnie przebudowywany. Również ładna wieżyczka zdobiąca szczyt schroniska pochodzi z tego okresu. Dopiero po 1945 roku schronisko otrzymało swą dzisiejszą nazwę „Samotnia”. Dziś wiadomo, że „Samotnia” to jedno z najstarszych schronisk turystycznych w Polsce.
            Mały Staw to naturalne jezioro górskie, wypełniające misę Kotła Małego Stawu, położone na wysokości 1183 m n.p.m. Wymiary Małego Stawu to 253 x 179 m. Mały Staw zasilają liczne potoczki źródliskowe, spływające ze ścian kotła. Miejsce to jest uważane za jedno z najpiękniejszych w całych Karkonoszach i rzeczywiście ja też odniosłam takie wrażenie. Przechodzi tędy niebieski szlak z Karpacza (którym przyszłam), w stronę wyżej położonej „Strzechy Akademickiej”. Ja jednak wróciłam do drogi, którą szłam z Karpacza i idąc nią dalej, również dotarłam po chwili do „Strzechy Akademickiej”. Jest to też droga dla samochodów.
            Schronisko PTTK „Strzecha Akademicka” znajduje się na polanie o nazwie „Złotówka”, na wys. 1258 m n.p.m. Pierwsza wzmianka o budynku w tym miejscu pochodzi z zapisków Gryphiusa w 1654 roku. Gdy na Śnieżce zbudowano kaplicę, Buda Daniela (gdyż tak nazywano ten budynek od imienia właściciela) zaczęła pełnić rolę schroniska, dla licznie podążających tędy pielgrzymów. W XVIII w. było to najpopularniejsze schronisko w Karkonoszach. Podobno właściciel Daniel grał na rogu i częstował przybyłych własnoręcznie warzonym piwem i nalewką z szyszek.
 Mapa przy świątyni Wang ( z twarzami Wikingów)...
 Świątynia Wang...
 Portal z lwami
 Na niebieskim szlaku...


 Polana...



 Skręt do Domku Myśliwskiego...



 Kocioł Małego Stawu...
 Schronisko górskie "Samotnia"



 Przed "Samotnią"
 Mały Staw...


 "Samotnia"
 "Strzecha Akademicka"



 Panorama spod "Strzechy"...
 Na żółtym szlaku...
 ...W stronę Karpacza Białego Jaru





 Naparstnica purpurowa...
 Szumiący potok...
 Wodospad w Białym Jarze...

W 1896 roku zbudowano nowe duże schronisko, ale spłonęło ono 1 kwietnia 1906 roku. Już w tym samym roku zbudowano i otworzono nowe schronisko. Warto dodać, że był tu zwyczaj, począwszy od 1696 roku, aż do 1824 roku, prowadzenia księgi pamiątkowej dla gości. Liczne wpisy stanowią do dziś cenną pamiątkę. Po wojnie, dopiero w 1957 roku PTTK przejęło budynek i nadało schronisku nazwę „Strzecha Akademicka”.
            Ja zeszłam dalej żółtym szlakiem w stronę Karpacza Białego Jaru. Droga była piękna, otaczał mnie pachnący las, liczne kwiaty (naparstnice purpurowe), a potem do drogi przyłączył się szumiący potok. Zejście zajęło mi około 1 h 10 mJ

Ania.

Źródło – Słownik geografii turystycznej Sudetów – Karkonosze. 


5 komentarzy:

wkraj pisze...

Pogoda może i nie najlepsza, ale za to miałaś góry prawie na wyłączność. Normalnie w takiej Samotni nie można znaleźć wolnego stolika, a tu "cała sala" wolna. Ładny koloryt zdjęć - taką zieleń można uzyskać tylko przy lekkiej mgiełce. Super relacja.
Pozdrawiam..

Ania27 pisze...

Dzięki:) To prawda, rano było prawie pusto na szlaku, a wędrujący turyści zjawili się licznie dopiero koło "Strzechy" i w powrotnej drodze:)Trzeba też przyznać, że góry mają wyjątkowy urok w takich warunkach pogodowych...

hallen pisze...

blog z pasją :)

ZielonaMila pisze...

Fantastyczny post, piękne zdjęcia, wspaniała inspiracja do ruszenia na szlak:) Pozdrawiam

jacek pisze...

Uwielbiam Karpacz i Karkonosze, polecam wycieczki tam o każdej porze roku!