Strony

Wyszukiwarka witryny

czwartek, 5 maja 2016

„Srebrną Drogą na Wielką Sowę”

Fioletowy szlak, czyli o wyjątkowo niespotykanym kolorze, wiedzie od Przełęczy Walimskiej, prawie na szczyt Wielkiej Sowy, jednak nieopodal niej zakręca w dół, w stronę Przełęczy Sokolej. Dlatego my skręciliśmy tu w stronę szlaku żółtego prowadzącego z Małej Sowy na Wielką Sowę i łącząc się z nim, dotarliśmy na szczyt Wielkiej Sowy. Warto dodać, że cała ta trasa jest bardzo okrężna, za to łagodna w podejściu, bez żadnych większych wzniesień. Jest też piękna widokowo.

Szlak fioletowy w Górach Sowich jest nazywany „Srebrną Drogą”, ponieważ idąc nim można dotrzeć podobno do dawnych sztolni, w których wydobywano niegdyś srebro i ołów. Gdzieś na końcu tego szlaku znajduje się też kopalnia srebra o nazwie Silberloch.

A tuż pod szczytem Wielkiej Sowy, natrafiłam na pewne ruiny, po prawej stronie szlaku. Wyczytałam, że są to ruiny poniemieckiego narciarskiego schronu wojskowego, który miał służyć żołnierzom za punkt wypadowy w górskie trasy. Jednak, ponieważ Świdnickie Towarzystwo Górskie dofinansowało budowę tego schronu, udostępniano go także w miarę możliwości zwykłym turystom. Schron działał podobno od 1926 roku do 1944 roku, zaś tuż po wojnie miał zostać zniszczony.

 Widoki ze Srebrnej Drogi...







 Wieża na Wielkiej Sowie...






 Ruiny dawnego schronu narciarskiego...

 Wieża widokowa na Wielkiej Sowie...
 Nowy pomnik sowy...

 Nowo budowana kaplica na szczycie w lecie 2015 roku...

 Widoki z tarasu widokowego...




 Trasa powrotna...






Na szczycie Wielkiej Sowy zastaliśmy mnóstwo niedzielnych turystów, ponieważ była wówczas bardzo ładna pogoda, która sprzyjała górskim wędrówkom. Znajduje się tu kamienna wieża widokowa z 1906 roku, o wys. 25 m. Pierwotnie nosiła ona nazwę „Bismarckturm”, ale po II wojnie światowej nadano jej imię Władysława Sikorskiego, a w 1981 roku imię polskiego krajoznawcy Mieczysława Orłowicza.

Ciekawostką jest, że na szczycie Wielkiej Sowy była latem 2015 roku budowana nowa kaplica. Obecnie jest już ukończona. Z tego co wyczytałam, ma ona służyć duszpasterzom, którzy wraz z wiernymi wejdą na Wielką Sowę, aby uczestniczyć razem we mszy świętej lub modlitwie. Również pojedynczy turyści mogą się tu pomodlić, chociaż dla nich kaplica ma być zamknięta, a jej wnętrze widoczne przez szklane drzwi. Warto dodać, że kaplica podobno może pomieścić naraz 10 osób.

Stąd udaliśmy się już na skróty, korzystając z trasy pod wyciągiem narciarskim, a dalej doszliśmy do niebieskiego szlaku, aby zejść nim do Przełęczy Walimskiej. Tu zamknęliśmy koło i nastąpił koniec wycieczki.



Ania.


4 komentarze:

makroman pisze...

Piękna trasa - faktycznie fioletowym szlakiem jeszczem nie wędrował, anim nawet takiego na oczy nie widział. Warto zapamiętać i być może kiedyś nim pójść.
Władysława Sikorskiego? po Wojnie? nie chce mi się wierzyć, Świerczewskiego to i owszem mogli, ale Sikorski był wówczas wyklęty.

Meg pisze...

...Widoki, aż dech zapiera, szkoda, że mam daleko, ale kiedyś, może, kto wie...
Serdeczności :)

Ania27 pisze...

Ja też nie spotkałam jeszcze nigdzie indziej fioletowego szlaku, tylko tu w Górach Sowich, a na temat nazwy wieży po wojnie - tak podają różne źródła, pozdrawiam:)

wkraj pisze...

Ciekawa trasa i ładne widoki. A ta kaplica na szczycie, to już chyba przesada. Kiedyś wystarczała mała wiata i krzyż.
Pozdrawiam.