Strony

Wyszukiwarka witryny

sobota, 29 września 2018

„W Ogrodzie Zoologicznym w Görlitz, Niemcy”

Będąc w niemieckim mieście Görlitz, które graniczy z polskim Zgorzelcem, warto zajść do zoo, które jest położone blisko dworca kolejowego, od którego można tu dojść piechotą w pięć minut. Jest to bardzo ciekawe zoo, gdyż do niektórych wybiegów można wchodzić, prawie wszystkie zwierzęta można nakarmić, np. podając im siano, a niektóre pogłaskać. Ponadto ten ogród zoologiczny dzieli się na kilka enklaw, a w każdej z nich panuje zupełnie inna atmosfera. Mamy tu np. Wioskę Tybetańską – i ta zrobiła na mnie największe wrażenie. Możemy w niej podziwiać kopię domu tybetańskiego, który możemy też zwiedzić wewnątrz. Na dole domu znajdziemy kuchnię, zaś na piętrze możemy wejść do umeblowanego pokoju, w którym m.in. umieszczono portret Dalajlamy XIV, są tu też łóżka z tybetańską pościelą czyli z futer; pokój ten i cały dom są niezwykle kolorowe. Na zewnątrz, na piętrze jest taras z wąską drabinką, która prowadzi na dach. Według napisu, w starych domach w Tybecie, zarówno młodzi jak i starzy jedynie po takiej drabince mogą dostać się na dach.

Idąc dalej alejką napotkałyśmy jeszcze więcej pomalowanych z zewnątrz, tybetańskich budynków, które wewnątrz stanowiły domki dla zwierząt, a wokół były wybiegi dla zwierząt pochodzących z Tybetu lub z Azji, np. jest tam wybieg z wielbłądami dwugarbnymi, które można nakarmić sianem i pogłaskać. Wyglądają one na bardzo zadowolone, gdy pozują do zdjęć i chętnie pokazują wtedy swój radosny uśmiech wraz z żółtym uzębieniem:) Chwilę później dwa wielbłądy poszły na spacer z pracownikami ogrodu. Dalej zobaczyłyśmy jeszcze np. świnie tybetańskie, z których jedna malutka biegała wszędzie, w tym po alejce, którą szłam. Chwilę później, po alejce przeszedł dumnie kolorowy paw, nic a nic się mnie nie bojącJ W części azjatyckiej są jeszcze jaki oraz kozły kaszmirskie.

 W zoo...

 Małpki...



 Z tej altany można było obserwować pandy czerwone, niestety,
gdy byłyśmy tu, pochowały się gdzieś...

 Wkrótce doszłam do pierwszej enklawy -
Farmy Górnołużyckiej...
 Idąc tym korytarzem, spotkałam koziołka, lamę, 
świnie, kurczaczki i świnki morskie...







 Potem obejrzałyśmy kózki i koziołki, 
które właśnie jadły obiad...


 Jedna z kóz siedziała nawet na dachu...

 Obok obiad jadły osiołki...
 Po chwili znalazłyśmy się w Wiosce Tybetańskiej...
 Na tarasie domu tybetańskiego - po drugiej 
stronie alejki widać wielbłądy dwugarbne...
 Wejście do pokoju na piętrze...
 W kolorowym pokoju...

 Szafa i portret Dalajlamy XIV...

 Łóżko z tybetańską pościelą - futrami...
 Drabinka prowadząca na dach...

 Kuchnia na parterze...

 Po chwili byłyśmy już przy wielbłądach...
 Które nakarmiłyśmy sianem...






 A kilka minut później wielbłądy 
poszły na spacer po zoo...


Wielbłądy radośnie uśmiechały się, 
pozując chętnie wszystkim do zdjęć:)
 W tym samym wybiegu były też jaki...


 Poszłyśmy dalej, oglądając Wioskę Tybetańską...


 I spotkałyśmy świnie tybetańskie...
 Prosiaczek biegał wszędzie, tarzając się radośnie w piasku...

 Zaraz potem ujrzałam przechadzającego się pawia...
 

 Oraz inne ptaki na następnym wybiegu...


 Wybieg dla wielbłądów i jaków oraz koziołków...

 Później były już kangury...
 Które stały nieruchomo, bacznie się rozglądając...


 Były też sępy...

 I koziorożce alpejskie na Stoku Alpejskim...
 Tutaj widać Dolinę Łużycką...
 I szopy pracze...

Dalej doszłam do bocianów uratowanych z wypadków...
 Które miały swe gniazdo postawione na ziemi...


 Było ich kilkanaście...






Napisy w trzech językach:)


Następną enklawą jest Stok Alpejski, gdzie zobaczyłyśmy koziorożce alpejskie, powinny były być tu także świstaki, ale niestety gdzieś się pochowały. Dalej była już Dolina Łużycka, z pomostem zawieszonym ponad mokradłami lub łąkami, a potem doszłyśmy do wybiegu, na którym znajdowały się bociany. Było ich kilkanaście i od razu zorientowałam się, że dzieje się z nimi coś dziwnego, gdyż siedziały lub chodziły, lecz nie fruwały, a ich gniazdo stało na ziemi. Wkrótce przeczytałam na napisie (napisy w zoo są w trzech językach: niemieckim, polskim i angielskim), że są to bociany uratowane przez ten ogród zoologiczny z różnych wypadków, np. samochodowych. Tutaj znajdują swój nowy, bezpieczny dom, w którym mogą żyć do końca swych dni.

A ponad wybiegiem z bocianami, stała na drzewie zawadiacka wiewiórka, prawdopodobnie dobrowolnie żyjąca w tym zoo, gdyż oczywiście była całkowicie wolna. Atmosfera w zoo w Görlitz jest bardzo domowa i przyjazna, zarówno dla zwierząt jak i dla ludzi. Warto tu przyjść zwłaszcza z dziećmi, z pewnością będą zachwycone. Są tu nawet jakieś gry terenowe dla najmłodszych, ze schowkami i wskazówkami ukrytymi na drzewach, polegające na szukaniu czegoś w terenie (wskazówki też są w trzech językach). Jest też wybieg z czerwonymi pandami, małpkami, kangurami, szopami praczami, sępami, pszczołami, wydrami euroazjatyckimi, królikami. Jest tu też Górnołużycka Farma ze zwierzętami wiejskimi, czyli wybiegi oraz wielka stodoła z: koziołkami, świniami, bykami, owcami, lamami, osiołkami i świnkami morskimi oraz kurczaczkami i wszystkie je można po prostu głaskać oraz karmić. Z pewnością wizyta w tym zoo może być bardzo przyjemna, gdyż panuje tu dobra i przyjazna atmosferaJ


Ania.


1 komentarz:

Maciej Beskidnick pisze...

Niespecjalnie lubię ogrody zoologiczne, ale ten jest cokolwiek inny. Nie zauważyłem tu zwierząt "dzikich", ale te udomowione bądź synantropijne i to fajnie wpisane w kontekst kulturowy. Szkoda ze to dość daleko, bo już bym tam z rodziną podjechał.