Dzień Laboranta w Karpaczu i czerwcowy spacer do Schroniska Nad Łomniczką, Karkonosze



9 czerwca 2024 roku, w sobotę, miała miejsce ciekawa impreza pt. Dzień Laboranta. Odbywała się w Karpaczu Wilczej Porębie, w Centrum Informacyjnym Karkonoskiego Parku Narodowego, które jest położone na pięknej, górskiej łące, niedaleko od zabudowań Karpacza (ul. Leśna 9). 

Na co dzień można tu obejrzeć trójwymiarowy model dotykowy pokazujący rzeźbę terenu Wschodnich Karkonoszy. Jest też wystawa minerałów w gablotach, a także wystawa poświęcona historii poszukiwań minerałów i złota w Karkonoszach, którymi zajmowali się Walonowie. Są też animacje na temat powstawania Karkonoszy. W sali obok są prowadzone warsztaty dla dzieci i młodzieży. Ciekawy jest też sam budynek, ponieważ stanowi przykład typowej karkonoskiej architektury. Można tu otrzymać darmowe, bardzo ciekawe książeczki na temat Karkonoszy, wydane przez Karkonoski Park Narodowy, np. "Przewodnik po ścieżce turystycznej Dolina Wilczego Potoku", "Ssaki Karkonoszy", "Przewodnik po ścieżce dydaktycznej Śląską Drogą na Snieżkę". Wstęp do obiektu jest darmowy.

Tuż obok można zwiedzić piękny Ogród Ziół i Krzewów Karkonoskich. Są w nim posadzone rośliny lecznicze występujące na terenie Karkonoszy. Każda roślina ma swój opis. Na ich podstawie możemy się zorientować, co w minionych wiekach zrywali w górach laboranci. Są to m.in. rosnące na łąkach górskich: babka lancetowata, dziewięćsił bezłodygowy, pokrzywa zwyczajna czy krokus wiosenny, a także rosnące w wyższych partiach gór: arcydzięgiel litwor, kozłek lekarski, arnika górska, różeniec górski i wawrzynek wilczełyko. 

Tuż obok stoi też Domek Laboranta. Wewnątrz jest ekspozycja historyczna i tablice informacyjne, z których można się dowiedzieć np., że najbardziej znany wizerunek laborantów został przedstawiony na mapie z 1578 roku, na której widnieją postacie dwojga alchemików, pochylonych mężczyzny i kobiety, którzy wykopują motyką i łopatką korzenie leczniczych ziół, i wrzucają je do kosza, stojącego obok.  Ich postaci są umieszczone na mapie tuż obok źródeł rzeki Upy, na Białej Łące. Z kolejnej tablicy dowiadujemy się, że pierwsza pisemna wzmianka o "korzennikach lub zielarzach" spotykanych w Karkonoszach pochodzi z 1607 roku, z literatury dotyczącej Cieplic, której autorem był Caspar Schwenckfeldt. W Domku Laboranta możemy obejrzeć też dokumenty - koncesje laborantów z XIX wieku, kopie pudełek, butelek i buteleczek laboranckich ze zbiorów Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze.

W drodze do Centrum Informacyjnego KPN...

Trasa jest bardzo malownicza...



Jest też widok na Śnieżkę...

Budynek Centrum Informacyjnego KPN-u...



Niewielki Domek Laboranta...

Ciekawa ekspozycja wewnątrz...

Kopie licencji laboranckiej z XVIII wieku...

Pudełka laboranckie...

I butelki oraz buteleczki na medykamenty (kopie)...


Minerały Karkonoszy...


Prelekcja o porach kwitnienia i zbierania ziół...

Druga prelekcja Pana Michała Ciesielskiego o fotografowaniu przyrody i zwierząt...

W Ogrodzie Ziół i Krzewów Karkonoskich...

Jedna z tabliczek informacyjnych - tojad sudecki...



Zestaw do obserwacji i fotografowania przyrody i zwierząt pana Michała Ciesielskiego...

Wkrótce ruszyłyśmy w dalszą drogę przez piękny, karkonoski las...

Po drodze mijając piękną dzielnicę willową...

Piękny, czerwcowy las...


Dawna skocznia narciarska Orlinek, obecnie punkt widokowy...

Hotel Orlinek na tle Śnieżki...

Ostatnie spojrzenie na punkt widokowy Orlinek...

Siedziba GOPR-u...

Wejście do Karkonoskiego Parku Narodowego i kolejna kasa biletowa, gdyż pierwsza kasa była w Centrum Informacyjnym KPN i właśnie tam kupiłyśmy bilety...


Tutaj weszłyśmy na 3,2 km odcinek prowadzący przez piękny las...


Czerwony szlak, którym wędrowałyśmy do Schroniska nad Łomniczką...









Schronisko nad Łomniczką...

I Grill-Bar na wolnym powietrzu...

Na szlaku tego dnia wędrował nawet odważny kotek, który wcale nie bał się niczego...

Widok spod schroniska...


Pyszna kiełbasa z grill-baru i przewodniki z Centrum Informacyjnego KPN-u...


Z powrotem w Karpaczu...

Łącznikowy, krótki wyciąg...

Ostatni widok na Karkonosze...

Nowe i stare zabudowania Karpacza:)




Ziołolecznictwo w Karkonoszach było już znane w średniowieczu. Karpacz, który w przyszłości miał się stać głównym ośrodkiem działalności laborantów w Karkonoszach, swój początek miał podobno wywodzić od zdolnego aptekarza z Kłodzka, protestanta, Georga Wernera, który w trakcie wojny trzydziestoletniej (XVII wiek) schronił się przed prześladowaniami religijnymi właśnie tutaj, w Karpaczu. Według innej legendy, około 1700 roku, dwaj młodzi studenci medycyny z czeskiej Pragi: Mikołaj i Salomon, przybyli do Karpacza, aby w praktyce spróbować połączyć osiągnięcia ówczesnej medycyny z ziołolecznictwem, mając na celu poszukiwanie ziół w tych górach i opracowanie receptur na nowe medykamenty. Przekazali oni swoją wiedzę mieszkańcom Karpacza i w ten sposób powstał założony przez nich pierwszy cech laborantów w Karpaczu i apteka, w której sprzedawali swoje lecznicze mikstury. Laboranci obrali sobie za swojego patrona Ducha Gór, którego nazywali też Korzennikiem. Lubili też prawić o nim opowieści, a zwłaszcza lubili przestrzegać zwykłych ludzi przez gniewem władcy Karkonoszy, który nie tolerował poszukiwania jego ukrytych Ogrodów, stosując na takich śmiałkach okrutne kary, potrafił np. porazić ich piorunem. Miało to na celu powstrzymanie ciekawskich przed poszukiwaniem ziół, które rosły w znanych tylko laborantom miejscach. Na dowód tej tezy można przytoczyć fragment literatury, autorstwa Johannesa Praetoriusa, niemieckiego pisarza i poety, który żył w latach 1630-80 i był autorem czterotomowego opracowania zawierającego legendy o karkonoskim Duchu Gór, z którego dowiadujemy się: "Poniżej Śnieżki jest pewna dolina. Tam Duch ma swój ogród, a w nim można znaleźć wspaniałe zioła i korzenie. Kto jednak ma coś stamtąd otrzymać, ten musi to otrzymać od Ducha. Jeśli jednak ktoś sam siłą chce mu coś zabrać, ten naraża swe ciało i życie na niebezpieczeństwo". 

Z czasem Karpacz został nazwany "wsią aptekarzy", w której z powodzeniem można było nabyć liczne: napary, esencje, maści, olejki bądź proszki. Niestety, gdy w XVIII wieku Karkonosze wraz z Karpaczem znalazły się w granicach Prus, ich władze zaczęły stopniowo ograniczać działalność prowadzoną przez laborantów, i tak w 1740 roku na mocy nowej ustawy, liczba alchemików w Karpaczu została ograniczona do trzydziestu osób, zaś każdy z nich musiał od tej pory zdobyć licencję na prowadzenie swej działalności. Było tak, gdyż władze Prus uznały, że zielarstwo stanowi poważną konkurencję dla medycyny. W 1796 roku kolejna ustawa rządowa określiła liczbę dozwolonych medykamentów, które można było wyprodukować i sprzedawać, odtąd wynosiła ona tylko 46 rodzajów ziołowych specyfików. Ostatnim laborantem w Karkonoszach był Ernst A. Zolfel, który otrzymał pozwolenie na dożywotni wyrób ziołowych mikstur. Z dniem jego śmierci, 2 kwietnia 1884 roku, laboranci przestali istnieć.

Laborant posiadał swoją niewielką pracownię w niewielkim domku z dwuspadowym dachem, a także ogródek przylegający do swej pracowni, w którym rosły niektóre lecznicze zioła. Jednak większość swych ziół laborant zrywał w górach. 

Cały proces powstawania medykamentów z ziół był złożony. Trzeba było najpierw dokonać destylacji ziół. W Domku Laboranta, na parterze były dwa pomieszczenia. Pierwsze było to laboratorium z piecem, w którym destylowano zioła. Służyły do tego flasze, kotły, chłodnice i filtry. W izbie obok następowała produkcja i porcjowanie ziół. W tym celu używano młynków, moździerzy i mieszalników. Musiał jeszcze znajdować się w domku magazyn, być może na pierwszym piętrze, w którym destylator (tak również nazywano laborantów) przechowywał surowce oraz gotowe mikstury. Bardzo ważne też było poddasze, na którym suszono zioła. 

Zachował się też ciekawy cytat z literatury, mówiący o laborantach w Karpaczu, którego autorem był Benjamin Schmolck (żyjący w latach 1672-1737): „W tej wsi, Karpaczu, swój dom miał znany laborant. Krążył on ze swoim żmijowym i ziołowym kramem od targu do targu. Był postacią niezwykłą; wielkiej postawy, ubrany cały na zielono, miał na głowie niesamowity wieniec z różnych ziół i równie niesamowitą brodę. Wokół szyi wisiały mu żywe żmije. Na plecach nosił motykę do kopania korzeni. Powoływał się na takie wyjątkowe korzenie, które posiada, a które prowadzą do uzdrowienia nawet wtedy, jeśli ktoś oślepł na skutek uroku rzuconego przez czarownicę”. 

W "Dniu Laboranta" miałam okazję również obejrzeć dwie ciekawe prelekcje. Pierwsza z nich, poprowadzona przez studentkę z Uniwersytetu Wrocławskiego, dotyczyła pór kwitnienia i zrywania ziół, z wyszczególnieniem na dany miesiąc. Były przedstawione też przepisy na olejki, maści, lody lub kawy ziołowe. Materiały na wyświetlanych planszach pochodziły ze strony: www.wzmocnij-sie.pl

Drugą prelekcję poprowadził pan Michał Ciesielski, który jest fotografem przyrody i zwierząt z Dolnego Śląska. Opowiadał, wraz z kilkuletnim synem Antosiem, ciekawostki dotyczące właśnie fotografowania zwierząt. Pasja ta wymaga wiele cierpliwości i spędzania czasu w trudnych warunkach. Można było posłuchać o dzięciołach i żurawiach, a także o zimorodkach i ich wojowniczej naturze, która przejawia się w walce o rozległe terytorium, a także o sarnie albinos, zamieszkującej lasy, gdzieś nad rzeką Baryczą... 

Po objerzeniu prelekcji i zwiedzeniu wszystkiego, poszłyśmy dalej, przez piękne lasy, które otaczają Karpacz oraz przechodząc przez przepiękną willową dzielnicę Karpacza, praktycznie usytuowaną na obrzeżach tego lasu, aż doszłyśmy do ul. Olimpijskiej, wychodząc tuż obok dawnej skoczni narciarskiej Orlinek z 1912 roku, która dziś pełni funkcję wieży widokowej. Nieco dalej, przeszłyśmy obok budynku, w którym mieści się GOPR, następnie po lewej minęłyśmy ogromny Hotel Orlinek, który powstał w 1913 roku. Był to przed wojną największy hotel górski w Karpaczu, z 200-ma miejscami noclegowymi, dużą restauracją i barem oraz tarasami widokowymi. Dziś również mieści się tu hotel. 

I właśnie tutaj stoi kasa Karkonoskiego Parku Narodowego i rozpoczyna się bardzo łagodny i przyjemny, leśny szlak do Schroniska nad Łomniczką, zaś odległość ta wynosi 3,2 km. Droga niemal nieodczuwalnie wznosi się do lekko w górę, przy czym nachylenie jest minimalne, a miejscami jest nawet płasko. Schronisko nad Łomniczką, do którego spacer zajął nam niecałą godzinę, znajduje się w najgłębszym kotle polodowcowym w Karkonoszach - Kotle Łomniczki, na wys. 1002 m n.p.m. Przez jakiś czas schronisko to było zamknięte i opuszczone, ale na szczęście obecnie widnieje na nim nowa plakieta PTTK, zaś w zeszłym roku w lipcu, gdy schodziłam z Równi pod Śnieżką przez bardzo głęboki i stromy Kocioł Łomniczki (zejście to wymaga bardzo dobrej kondycji, a stromizna kończy się właśnie w okolicy schroniska), schronisko było w trakcie remontu, zaś w czerwcu tego roku nie było już prowadzonych prac remontowych, lecz schronisko nie jest jeszcze otwarte. Podobno mają tu w przyszłości być miejsca noclegowe i restauracja. Na szczęście, obok schroniska jest grill-bar na wolnym powietrzu i liczne, drewniane ławki, a nawet kilka leżaków, na których można posiedzieć. Zaś w barze zamówiłam pyszną kiełbasę z grilla z chlebem, musztardą i ketchupem, można też skosztować zapiekankę, frytki, smażony ser z frytkami lub lody oraz dobre piwo. Wrażenia uzupełnia wspaniały widok górnego fragmentu Kotła Łomniczki, a właściwie zboczy Śnieżki widocznych w stronę zejścia do czeskiego schroniska Jelenka i dalej do Malej Upy i Przełęczy Okraj:)

Do Karpacza Białego Jaru, na pętlę autobusową, wróciłyśmy tą samą trasą, a potem asfaltem obeszłyśmy krótki wyciąg krzesełkowy (który podwozi chętnych z pętli autobusowej do właściwego wyciągu na Kopę), po drodze obejrzałyśmy jeszcze ostatni widok na Karkonosze, a potem ulicami Karpacza, wśród nowej i starej zabudowy, doszłyśmy w końcu do Białego Jaru. Stąd pozostał już tylko powrót autobusem na dworzec kolejowy w Jeleniej Górze i dalsza droga do domu. 

Warto dodać, że według prognoz Kolei Dolnośląskich, w grudniu 2024 roku, będzie już jeździł pociąg z Jeleniej Góry, przez Mysłakowice, do Karpacza. Jest to jedna z wielu rewitalizowanych na Dolnym Śląsku dawnych linii kolejowych. 

Ania.

Źródło: tablice informacyjne w Domku Laboranta przy Centrum Informacyjnym KPN w Karpaczu, książeczka pt. "Przewodnik po ścieżce turystycznej Dolina Wilczego Potoku", Centrum Informacyjne KPN - Karkonoski Park Narodowy (kpnmab.pl), Hotel Orlinek, ul. Olimpijska, Karpacz - polska-org.pl






Komentarze

Znajdź hotel, apartament lub dom do wynajęcia

 

Popularne artykuły

„Wioska Ślężan i cmentarzysko kurhanowe w Będkowicach sprzed około 1200 lat”

Tajemnicza góra Ślęża

„Zima w Adršpašskich Skalach, Czechy”

„Srebrną Drogą na Wielką Sowę”

Szlakiem z Głuszycy Górnej do Czech...

„Adrszpaskie Skalne Miasto i Szmaragdowe Jeziorko, Czechy”

Pomóż w utrzymaniu naszego bloga :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to