Strony

Wyszukiwarka witryny

niedziela, 3 listopada 2013

„Koleją Izerską z Polski do Czech”

Kilka dni temu, korzystając z wciąż ciepłej, jesiennej pogody, wybrałam się na wycieczkę w Góry Izerskie. Miał to być spacer z Jakuszyc do turystycznego przejścia granicznego Orle - Jizerka, gdzie znajduje się most graniczny z figurą św. Jana Nepomucena. Jednak okazało się że jest na to za mało czasu. Dlatego w Szklarskiej Porębie Górnej wsiadłam w czeski pociąg i pojechałam do Harrachova.

Warto dodać, że stacja w Szklarskiej Porębie Górnej jest wyłączona z ruchu dla polskich pociągów do grudnia włącznie, z powodu renowacji linii kolejowej i stacji. Kursuje dotąd jedynie czeski szynobus, stanowiąc wspaniałą atrakcję turystyczną. W pociągu można kupić bilet za złotówki albo czeskie korony.

Połączenie ze Szklarskiej Poręby Gornej do Kořenova, zostało po 65 latach nieużytkowania, uruchomione ponownie w 2010 roku, dzięki współpracy Polski i Czech.

Gdy jechałam pociągiem, to na odcinku do Jakuszyc, po lewej stronie wiła się malowniczo w dolinie górska rzeka Kamienna. Według mapy po lewej oglądałam Karkonosze, a po prawej już Góry Izerskie.

W Harrachovie przesiadłam się do drugiego szynobusu, którym pojechałam do Tanvaldu, a więc kilka miejscowości dalej. Po drodze minęłam m.in. Kořenov i Desną.

Dzięki darmowym materiałom, które wzięłam z Informacji Turystycznej w Tanvaldzie (m.in. kilka ciekawych tematycznych map dotyczących Gór Izerskich – warto tam zajrzeć przy okazji) dowiedziałam się o historii kolejki górskiej po czeskiej stronie.

Okazało się, że znajduje się tu jedyny fragment kolejki zębatej w Czechach i że jest to najbardziej stroma trasa kolejowa w całym kraju. Na linii tej na odcinku Kořenov-Tanvald (4,5 km) zastosowano mechanizm kolei zębatej. To właśnie tu pokonuje różnicę wzniesień o wysokości 235 m. Odcinek ten został ukończony w 1902 roku.

Linia ta ma jeszcze przedłużenie do miasta Liberec, a w drugą stronę do Jeleniej Góry (z 1902 roku). Linia z Tanvaldu do Liberca powstała w 1894 roku.

Kolejka górska miała służyć głównie do transportowania węgla dla bardzo dobrze prosperujących wówczas w podgórskich miejscowościach zakładów przemysłu szklarskiego i tekstylnego.

Pomiędzy Harrachovem a Tanvaldem znajduje się aż 5 tuneli, z których najdłuższy, zwany Polubenskym ma aż 940 m, a dziś pociąg pokonuje go w dwie minuty.

Obecnie nie korzysta się już z kolei zębatej, ponieważ w latach 60-tych XX wieku parowozy zastąpiono silniejszymi lokomotywami spalinowymi. Teraz jedynie sporadycznie są organizowane historyczne przejazdy kolejką zębatą.

Warto dodać, że w Smržovce, tuż za Tanvaldem pociąg przejeżdża przez prawdziwy zabytek architektury technicznej – ogromny wiadukt kolejowy z 1894 roku, który został wzniesiony przez włoskich architektów.

A w Kořenovie, w budynku stacji kolejowej znajduje się muzeum poświęcone kolejce zębatej.

W 1992 roku odcinek kolejki zębatej z Tanvaldu do  Kořenova został uznany przez Czechów za narodową pamiątkę.


 Widoki od stacji kolejowej w Szklarskiej Porębie Górnej

 Stacja kolejowa w Szklarskiej Porębie Górnej

 Na peronie...
 Stara willa w Szklarskiej Porębie...
 Czeski szynobus na stacji w Szklarskiej Porębie Górnej...
 Stacja kolejowa w Tanvaldzie...
 Pociąg do Liberca...

 W Tanvaldzie...
 Stacja kolejowa w Tanvaldzie...



 Na tej mapce widać 5 tuneli i trasę kolejki...

 Widoki zza szyb pociągu...

 Rzeka Jizera...

 Pomnik Kolei Izerskiej w Jakuszycach... 

 W Szklarskiej Porębie Górnej...


 Rzeka Kamienna:)


Ania.


Źródło – mapy i foldery z IT w Tanvaldzie.


niedziela, 20 października 2013

„Dzieje zamku i kościoła na szczycie Ślęży”

Kolejny raz ciepła, jesienna pogoda zaprowadziła mnie na Ślężę (718 m n.p.m.) Zaczęłam spacer od Przełęczy Tąpadłej, idąc żółtym szlakiem na sam szczyt. Po drodze minęłam najpierw buczynę, potem polanę z dębem i wiatą, kilku turystów, i ujrzałam prawdziwe barwy jesieni: żółte, czerwone, zielone drzewa, i ich ostatnie dni zanim opadną z nich całkiem liście. Szczególnie o tej porze roku Masyw Ślęży prezentuje się ciekawie, i warto go odwiedzić, właśnie ze względu na tą wyjątkową różnorodność barw w przyrodzie. J

Gdy dotarłam na szczyt Ślęży, podeszłam do kościoła i akurat pan, który pracuje przy remoncie kościółka, wpuścił mnie do środka. Wewnątrz, zamiast posadzki były na głębokości piwnicy odsłonięte relikty zamku średniowiecznego z XIV wieku.

Wyczytałam później, że już w XII w. Ślęża została schrystianizowana. Wówczas palatyn Bolesława Krzywoustego, Piotr Włast posiadał na szczycie Ślęży rozległe grodzisko – zamek, być może nawet z kaplicą grodową. 

Niebawem (około 1121 roku) sprowadził z Flandrii we Francji zakonników reguły św. Augustyna, czyli augustianów. Najprawdopodobniej ich pierwsza siedziba znajdowała się właśnie na szczycie Ślęży, tuż przy zamku, lecz prędko przepędził ich stąd niekorzystny, wilgotny klimat, pełen mgieł, deszczu i chłodu, krótko mówiąc po prostu typowa dla tej góry tzw. „ślągwa”.

Augustianie prawdopodobnie przeprowadzili się do nowo wybudowanego klasztoru w Sobótce-Górce, gdzie dziś stoi zabytkowy zamek. Gdy podarowano im wyspę Piasek we Wrocławiu, zdecydowali się przenieść z kolei do miasta. Tam zbudowali nowy klasztor i kościół.

Warto dodać, że w 1153 roku umarł, wcześniej oślepiony Piotr Włast i jego majątek na Ślęży zaczął przechodzić w ręce kasztelanów książęcych z różnych rodów.

W 1352 roku książę świdnicko-jaworski Bolko II Mały dokonał rozbudowy zamku, przekształcając go w murowaną warownię. Ten nowszy zamek przetrwał tylko do XV wieku. To właśnie jego relikty są widoczne w podziemiu kościółka.





















































Pod koniec XVI w. augustianie z Wrocławia postawili na miejscu dawnego zamku, drewnianą kaplicę, a na przełomie XVI i XVII wieku murowany kościół p.w. Nawiedzenia NMP. W 1834 roku kościółek został strawiony przez pożar, a w jego miejscu zbudowano w latach 1851-52 obecny kościółek.

Po drugiej wojnie światowej, przeprowadzono prace konserwatorskie w 1967 roku i w kościele na szczycie Ślęży zaczęto odprawiać nabożeństwa. W 2000 roku rozpoczęły się kolejne prace remontowe.

Po 2002 roku były tu przeprowadzane liczne prace archeologiczne, dzięki którym odsłonięto ruiny zamku średniowiecznego na poziomie - poniżej posadzki w kościele. Jednak obecnie kościółek Nawiedzenia NMP znajduje się w złym stanie. Dlatego są zbierane środki na jego renowację. Można np. kupić cegiełkę - medal pamiątkowy, na którym z jednej strony widnieje kościółek na Ślęży i orzeł piastowski, zaś z drugiej herb Arcybiskupstwa Wrocławskiego. Z tego co wyczytałam na stronie poświęconej kościółkowi na Ślęży http://www.sleza.info/jak-pomoc/zamow-medal cegiełka taka kosztuje 20 zł.

Warto dodać, że ma powstać w kościele szklana podłoga, aby można było podziwiać przez nią to, co udało się archeologom odkryć...

A na odnowionych schodach stoi stół liturgiczny, gdyż odbywają się tu msze święte w każdą niedzielę oraz święta o godz. 14.00.

W czasie wycieczki miałam okazję obejrzeć też starożytne wały kultowe pod szczytem Ślęży, a także klatkę po północnej stronie góry, w której są umieszczone starożytne rzeźby kultowe: Panna z rybą i NiedźwiadekJ

Ania.
Źródło – Ulotka dostępna w kościółku na Ślęży, książka pt. „Góra Sobótka i jej zabytki” – Władysław Semkowicz.