Strony

Wyszukiwarka witryny

poniedziałek, 2 marca 2020

"Atrakcje Broumova: benedyktyński klasztor i Farma Wenet, Czechy"

W Broumovie, miasteczku, które leży niedaleko polsko-czeskiej granicy (Golińsk-Mezimesti), znajdują się dwie ciekawe atrakcje, z których zwłaszcza jedna jest od dawna bardzo chętnie odwiedzana przez turystów - jest to Broumovsky Klasztor, nazywany też tutejszą perłą baroku. Już w średniowieczu benedyktyni z Brevnova (Praga), wznieśli w Broumovie klasztor i gotycki kościół p.w. św. Wojciecha. W trakcie wojen husyckich klasztor w Brevnovie został zniszczony i zakonnicy przenieśli się do Broumova, gdzie pozostali też aż do II wojny światowej. Klasztor w Broumovie również był oblegany przez husytów, lecz bezskutecznie. W XIV wieku zakonnicy założyli też miasto Broumov. Dopiero w XVII i XVIII wieku przebudowano gotycki kościół św. Wojciecha w stylu barokowym, a także zabudowania klasztorne. W latach powojennych czeskie władze komunistyczne urządziły tu obóz dla zakonników i zakonnic, którzy byli tu zwożeni z innych czeskich klasztorów i żyli w bardzo ciężkich warunkach, np. będąc zmuszani do pracy w fabrykach. Obecnie nie ma zakonników w Broumovskim klasztorze, ale jest on zarządzany przez zakonników z Pragi-Brevnova. 

Dziś możemy zwiedzać klasztor, w którym znajdują się ciekawe pamiątki. Na trasie zwiedzania jest piękny, barokowy kościół, w którym w 1999 roku, podczas prac remontowych, odnaleziono kopię Całunu Turyńskiego. Przeleżała ona kilkaset lat, ukryta w drewnianej skrzynce, która stanowiła część relikwiarza. Była ona schowana wysoko, ponad kaplicą św. Krzyża. Jest tam wstęga z napisem Sancta Sindon, tuż obok której, pomiędzy rzeźbami Józefa z Arymatei i Nikodema, była dobrze ukryta ta skrzynka. Dlatego dziś możemy w refektarzu obejrzeć kopię Całunu Turyńskiego, która została przekazana w 1651 roku przez turyńskiego biskupa późniejszemu arcybiskupowi praskiemu, który z kolei później przekazał ją benedyktynom w Broumovie. Jest to jedna z około czterdziestu kopii Całunu Turyńskiego na świecie i zarazem jedyna w Europie Środkowej i na północ od Alp. 

Szczególne wrażenie zrobiła też na mnie stara, klasztorna biblioteka, w której jest zgromadzonych około siedemnaście tysięcy starych woluminów. Biblioteka została założona już gdzieś w początkach istnienia klasztoru, i zawierała na przestrzeni wieków zarówno zbiory religijne i świeckie. Benedyktyni mieli w zwyczaju czytać przez 2-3 godziny dziennie. Znajdował się tu też przez ponad sto lat (1477-1593 r.) Codex Gigas - największy średniowieczny manuskrypt świata z XIII wieku, który zawiera całą Biblię, a także rożne inne dzieła np. Kronikę Kosmasa, traktaty medyczne i historyczne. Codex Gigas, nazywany jest też Biblią Diabła, gdyż zawiera wizerunek diabła; został on spisany w całości po łacinie przez jednego mnicha benedyktyńskiego z innego klasztoru w Czechach - w Podlazicach, ale później, w wyniku wojny trzydziestoletniej, został wywieziony do Szwecji. 

Na przestrzeni wieków benedyktyni tworzyli kolejne dzieła naukowe do biblioteki, a nawet scenariusze teatralne dla uczniów szkoły klasztornej. Niekiedy pożary trawiły częściowo zbiory biblioteczne, ale potem były one zawsze odnawiane. Później bibliotekę podzielono na klasztorną i opacką, i obie w początku XX wieku mieściły się już w kilku salach, było tu podobno wtedy około 45 tysięcy książek. Niestety po wojnie władze komunistyczne Czech zdecydowały o spaleniu mnóstwa bezcennych manuskryptów i pierwodruków, nawet z okresu wczesnego średniowiecza, które przepadły na zawsze. Dziś biblioteka zajmuje jedną salę i robi naprawdę ogromne wrażenie.


 Klasztor w Broumovie...
 Malownicze uliczki w Broumovie...
 Rynek...
 Klasztor w Broumovie...








 Kościół św. Wojciecha...

 Obok tej wstęgi - z napisem "Sancta Sindon" 
była ukryta skrzynka z kopią Całunu Turyńskiego...





 W zakrystii...

 Klasztorna biblioteka...

 Dziś zawiera około 17 tysięcy woluminów...

Kopia Całunu Turyńskiego w refektarzu...



W refektarzu...

Klasztorne korytarze...



Studnia na dziedzińcu...





Uliczka w Broumovie...
Kwietniowe łąki...




Na Farmie Wenet...






Możemy tu obejrzeć m.in. różne ciekawe gatunki kur...






Są też kozy i koziołki...




Wielbłądy...

Lamy alpaki...






Osiołki i wiele innych zwierząt...

















Druga atrakcja jest już nowsza i jest to Farma Wenet, znajdująca się na skraju Broumova, przy drodze w kierunku Otovic. W tym ciekawym zoo, za opłatą możemy obejrzeć różne egzotyczne zwierzątka, np. alpaki, wielbłądy, strusie, różne gatunki kur, pawie, kozy, osiołki, i inne. Zwierzęta można też nakarmić, za dodatkową opłatą. 

Na moich zdjęciach są ujęcia z trasy zwiedzania klasztoru w Broumovie i z Farmy Wenet:)

Źródło - www.klasterbroumov.cz

Ania.


6 komentarzy:

wkraj pisze...

Klasztor w Broumowie zrobił na nas niesamowite wrażenie. Miło było zajrzeć do Ciebie i odświeżyć wspomnienia sprzed lat. Czechy mają dużo takich perełek. Pozdrawiam serdecznie :)

Beskidnick pisze...

Ciekawe miejsce - nawet o nim nie słyszałem, a bardzo warte zobaczenia! .

Nadia1995 pisze...

Piękne zdjęcia! Naprawdę zachęcają do odwiedzenia tego miejsca. Ja nigdy za granicą jeszcze nie byłam, jednak mam to w planach. Ostatnio spędziłam niesamowity czas w Chochołowie - domek był cudowny i utrzymany w niesamowitym klimacie. Chętnie wracałam do niego po długim dniu zwiedzania :)

Ania27 pisze...

wkraj - Dziękuję, pozdrawiam serdecznie:))

Ania27 pisze...

Beskidnick - Tak, bardzo ciekawe miejsce, będąc w okolicy warto je odwiedzić:) Pozdrawiam!

Ania27 pisze...

Nadia1995 - Dziękuję! Chochołów też bardzo mi się podobał, to piękne strony, zawsze chętnie tam wracam w myślach; a klasztor w Broumovie jest położony bardzo blisko polsko-czeskiej granicy, w okolicy Wałbrzycha. Pozdrawiam serdecznie!