Strony

Wyszukiwarka witryny

sobota, 31 grudnia 2011

Lipnica Murowana





Lipnica Murowana to dziś wieś, jednak w 1326 roku otrzymała prawa miejskie i utraciła je dopiero w 1934 roku. Była ważnym miasteczkiem królewskim na handlowym szlaku. Dziś miejscowość słynie z corocznego konkursu na najwyższą palmę wielkanocną. Możemy podziwiać zachowany czworokątny ryneczek z charakterystycznymi dla Małopolski niskimi domkami z podcieniami. Również okoliczne ulice są o podobnym wyglądzie. Na środku rynku stoi ciekawa kolumna przedstawiająca św. Szymona z Lipnicy Murowanej. Dalej warto zwrócić uwagę na trzy zabytkowe kościoły: Najstarszy – drewniany kościół pw. św. Leonarda (wpisany w 2003 roku na listę UNESCO), gotycki kościół pw. św. Andrzeja Apostoła z XIV wieku, i trzeci barokowy kościół pw. św. Szymona z Lipnicy Murowanej ( z XVII wieku).

Kościół pw. św. Leonarda znajduje się niedaleko od rynku, a prowadzi do niego też drewniany, uroczy, mostek. Ja niestety zastałam kościółek zamknięty, gdyż aby go zobaczyć wewnątrz, należy wcześniej umówić się telefonicznie. Według miejscowej ludności, kościół miałby pochodzić z 1143 lub 1203, a ta ostatnia data jest podobno umiejscowiona na północno-wschodniej ścianie prezbiterium. Jednak kościół według wielu źródeł powstał dopiero w XV wieku. Wiadomo, że zanim go zbudowano, stała tu na pewno świątynia (gontyna) pogańska. Do dziś zachował się wewnątrz kościoła, tzw. Słup Światowida, który podtrzymuje od wieków ołtarz z tyłu. Wewnątrz obecnej świątyni znajduje się bardzo bogaty wystrój, np. polichromia z XV wieku na stropach w nawie. Warto zwrócić uwagę na młodszy obraz przedstawiający wizerunek NMP adorowanej przez św. Szymona z Lipnicy Murowanej. Znajdowały się też tu trzy zabytkowe tryptyki, które po kradzieży zostały umieszczone w muzeum w Tarnowie, zaś w kościele są teraz ich kopie. Są to ołtarze przedstawiające: św. Leonarda z 1500 roku, św. Mikołaja z ok.1530 roku i trzeci przedstawia Adorację Dzieciątka Jezus i pochodzi z końca XV wieku.

Lipnica Murowana to mała miejscowość, ale wywodzi się stąd aż dwoje świętych i jedna osoba błogosławiona. Są to: św. Szymon z Lipnicy Murowanej i św. Urszula, założycielka zakonu urszulanek szarych oraz jej siostra bł. Maria Teresa z rodu Ledóchowskich.

Św. Szymon, żył w latach 1435-1482, został absolwentem Akademii Krakowskiej, gdzie otrzymał tytuł bakałarza. W 1457 r. wstąpił do zakonu bernardynów. Podobno jego kazania słynęły z jasności i mądrości, a on prowadził surowe życie zakonne.. Udało mu się nawrócić rzesze grzeszników.
Odbył pielgrzymkę do grobów Apostołów św. Piotra i św. Pawła w Rzymie oraz do Ziemi Świętej.
Zmarł, opiekując się chorymi na cholerę w Krakowie. Po jego śmierci zanotowano wiele przypadków cudownych uzdrowień. W 1685 roku został beatyfikowany, a w 2005 papież Benedykt XVI ogłosił go świętym. Jest patronem studentów i Krakowa.

Kolejna święta – Julia Maria czyli św. Urszula z rodziny Ledóchowskich, żyła w latach 1865-1939. . Założycielka zakonu Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Naśladowniczka uczynków św. Szymona, opiekowała się biednymi i chorymi, ponadto nosiła włosienicę.
Błogosławiona Maria Teresa z rodziny Ledóchowskich. Żyła w latach 1863-1922. Beatyfikowana w 1975 roku. Pomagał na misjach w Afryce, stworzyła w 1894 roku świeckie stowarzyszenia pod nazwą: "Sodalicja św. Piotra Klawera dla misji afrykańskich i dla oswobodzenia z niewolnictwa", które w 1897 r. przekształciło się w żeńskie zgromadzenie zakonne - "Siostry Misyjne św. Piotra Klawera".

Dziś można w Lipnicy Murowanej, odwiedzić też zabytkowy dworek Ledóchowskich, pochodzący z 1837 roku, zbudowany w stylu neoklasycystycznym. Przez kilka lat mieszkały tu św. Urszula i bł. Maria Teresa. Dziś jest tu Katolicki Ośrodek Studiów Społecznych im. bł. Urszuli Ledóchowskiej. Zaś na parterze urządzono wystawę poświęconą życiu św. Urszuli i rodzinie Ledóchowskich.

Ania


niedziela, 4 grudnia 2011

Zamek królewski Bezdez







Zamek królewski Bezdez należy do najstarszych i najlepiej zachowanych zamków wczesnogotyckich w Czechach. Został zbudowany w latach 1264-1279 przez króla czeskiego Przemysława Ottokara II w celu strzeżenia ważnych dróg w okolicy i jako jego królewska siedziba. Król ten zwany żelaznym i złotym, wsławił się budową miast królewskich i zamków.

Warto dodać, że ten zamek jako jeden z nielicznych nie uległ prawie żadnym przebudowom i jest prawie wiernym obrazem XIII-wiecznej warowni!

W późniejszych wiekach zamek przeszedł w ręce szlachty (m.in. rodu z Michalovic), a w XVII wieku w ręce Albrechta z Valdstejna, który w 1627 roku przekazał zamek w ręce Zakonu Augustynów, aby stanowił on klasztor obronny. W 1662 r. zamek trafił w ręce benedyktynów.

Po sekularyzacji zakonów zamek został opuszczony i zaczął popadać w ruinę. W XIX wieku zamek był restaurowany.

Dziś możemy podziwiać gotycką kaplicę zamkową, wejść na 40-metrową wieżę i podziwiać z niej przepiękne widoki na całą okolicę., również można wejść na drugą wieżę: 20-metrową. Stanąć na dziedzińcu, obejrzeć wystawę w skrzydle pałacowym. W drodze do zamku mijamy kapliczki – stacje Drogi Krzyżowej…


Ania

poniedziałek, 21 listopada 2011

Mlada Boleslav i Michalovice






Zamek w Michalovicach

W XII w. czeski król Władysław nagrodził swojego walecznego rycerza z Łużyc - Markvartica, przekazując mu wiele czeskich, północnych ziem. Tak powstał słynny i bogaty ród Markvarticów. To właśnie oni wznieśli przed 1281 r., nad rzeką Jizerą, nieopodal nieistniejącego już dziś kościółka romańskiego pw. św. Michała, ten zameczek. Według pisemnych przekazów pierwszym właścicielem zamku był Jan z Michalovic, ulubieniec króla Wacława, świetny uczestnik i zwycięzca wielu turniejów czeskich oraz zagranicznych... W XVI w. zamek był już pusty, w XIX w. pod wieżą ktoś usiłował kopać, zapewne szukając skarbów i wieża osunęła się, dlatego jest dziś lekko przechylona, co dodaje jej uroku…



Żródło Hrady.cz



Ania


środa, 16 listopada 2011

Zviretice - zamek średniowieczny





Ruina zamku Zviretice znajduje się w północnych Czechach, niedaleko miasta Mlada Boleslav, skąd można dotrzeć tu pociągiem, wysiadając na stacji Bakov nad Jizerou. Stąd już tylko około 1 km do zamku, podążając asfaltem według oznakowanych tabliczek. Ruiny ukryte są na zalesionym wzgórzu, nad doliną rzeki Izery, nieopodal miejscowości Zviretice. Można je zaliczyć do „łatwo-dostępnych”.
Z kart historii zamku: został zbudowany przez ród Markvarticów przed 1318 rokiem. Wówczas zamek miał trzy okrągłe wieże, z których mógł się skutecznie bronić w razie ataku. W XVI wieku został przebudowany w stylu renesansowym, dobudowano budynki mieszkalne, zaś w XVII wieku powstała zamkowa kaplica, również wtedy zamek utracił na znaczeniu i stał się stopniowo siedzibą urzędników. W 1693 r. zamek spłonął, i został jeszcze częściowo odbudowany. Jednak po następnym pożarze w 1720 r. został opuszczony na zawsze.
Dziś możemy podziwiać spore ruiny, zachowała się m.in. wieża obronna ze schodami i tarasami widokowymi na każdym piętrze. Zamek wygląda rewelacyjnie przy każdej pogodzie, zaś wstęp na niego jest bezpłatny.

Źródło Hrady.cz.

Ania




czwartek, 13 października 2011

Propozycja wycieczki do Karpacza Górnego - do Świątyni Wang - Sosnówki - kaplicy św. Anny - Miłkowa







Świątynia Wang w Karpaczu Górnym. Jest unikatowym zabytkiem i przykładem dawnej sztuki nordyckiej, a zarazem jest najstarszym kościołem drewnianym w Polsce.
Powstała na przełomie XII i XIII wieku w norweskiej miejscowości Vang. W XVIII wieku została tam przeznaczona do rozbiórki i uchronił ją przed zniszczeniem całkowitym król Prus Fryderyk Wilhelm, który odkupił kościół i sprowadził w częściach w nasze strony. Następnie dzięki hrabinie Fryderyce von Reden z pobliskiego Bukowca, został on zrekonstruowany właśnie tu w Karpaczu. W 1844 roku nastąpiło uroczyste poświęcenie świątyni.
Wewnątrz i na zewnątrz znajduje się wiele nordyckich elementów, z motywami roślinnymi i zwierzęcymi oraz ozdobionych pismem runicznym, są np. twarze Wikingów, smoki ze skrzydłami oraz lwy. Świątynia została zbudowana z sosnowych bali, bez użycia jakichkolwiek gwoździ.

Propozycja wycieczki: Po odwiedzeniu świątyni Wang można wrócić do asfaltu i skierować się dalej, aby za ostatnim przystankiem autobusowym w Karpaczu Górnym odbić żółtym szlakiem w stronę Sosnówki, poprzez niewysokie Wzgórze Czoło. Za nim, kilkaset metrów dalej, należy skręcić szlakiem w lewo, aby dojść do położonej głęboko w lesie kaplicy św. Anny. Kaplica ta pochodzi w obecnej formie z lat 1718-19, a ufundowana została przez hrabiego Hansa Antona Schaffgotscha. Wzgórze, na którym wznosi się kaplica nazywa się Grabowiec (668 m n.p.m.) i już w neolicie było zamieszkane, o czym świadczą wydobyte tu przez archeologów dwie kamienne i krzemienne siekierki (które niestety zaginęły po II wojnie światowej). Potem w czasach Słowian, było tu miejsce pogańskiego kultu, które zasłynęło z cudownego źródełka, które znajduje się tuż poniżej kaplicy. Natomiast w średniowieczu zbudowano tu pierwszą kaplicę, a miejsce nadal przyciągało wiernych, z przyczyny cudownego źródełka, które uleczyło podobno wielu chorych pielgrzymujących. Pierwsza wzmianka o kaplicy w tym miejscu pochodzi z 1222 roku. Według niektórych, w miejscu gdzie stoi kaplica jest czakram ziemi, który emanuje pozytywną energią, czyli stanowi miejsce mocy (jedno z wielu na ziemi).
Do cudownego źródełka przylgnęła również legenda o następującej treści: Kto nabierze wody z cudownego źródełka w usta i obiegnie kaplicę siedem razy, nie wypluwając ani nie przełykając wody, ten będzie miał gwarantowane szczęście w miłości! Warto też dodać, że do tej kaplicy w 1812 roku sprowadzono ze szczytu Śnieżki obraz przedstawiający św. Wawrzyńca.

Z kaplicy prowadzą do Sosnówki schody, ale ja podążyłam dalej szlakiem w stronę Miłkowa, skąd częściej odjeżdżają busy do Jeleniej Góry. Podążając przez las, dochodzi się wreszcie do Miłkowa, gdzie spotkałam dwa cenne zabytki - kościoły: pierwszy czynny katolicki i drugi w ruinie – ewangelicki. Przy katolickim, w murze są wmurowane trzy krzyże pokutne, średniowieczne zabytki dawnego prawa zwyczajowego, które nakazywało mordercy wykuć własnoręcznie krzyż w miejscu zbrodni i dopełnić wiele innych warunków ugody, którymi zazwyczaj było: opłacenie wielu mszy za duszę zmarłego, piesza pielgrzymka do jakiegoś świętego miejsca, łożenie pieniędzy na rzecz rodziny ofiary itd. Trzy krzyże oznaczają oczywiście trzy ofiary, często też na krzyżach pokutnych wyryte są narzędzia zbrodni, np. miecz czy topór. Gdy obejrzałam ruinę ewangelickiego kościoła, podjechał bus i pojechałam do Jeleniej Góry, gdzie można szukać już dalszych połączeń kolejowych bądź autobusowych.

Ania


wtorek, 27 września 2011

Wycieczka do Broumova







W północnych Czechach, znajduje się urocze miasteczko Broumov, które jest położone w tzw. Broumovskim Cyplu (niedaleko większego miasta Nachodu,) Już w 1213 roku król czeski Ottokar I nadał ziemie okoliczne wraz z drewnianym kościółkiem pw. NMP praskim benedyktynom z Brenova. Wkrótce powstało tu probostwo, po 1300 roku zaczęto wznosić klasztor. W 1420 roku w czasie wojen husyckich klasztor praski w Brenovie został splądrowany, zaś opat Mikołaj i konwent uciekli tu, do Broumova. Klasztor w Broumovie również był oblegany w czasie wojen husyckich, ale nie został nigdy zdobyty.

Obecny kształt klasztoru pochodzi z lat 1728 – 1733. Założenie klasztorne składa się z kościoła pw. św. Wojciecha, w zakrystii są inkrustowane meble i refektarz, z wystawą szat liturgicznych; ogromna biblioteka z około 70.000 woluminów zabytkowych, w gablotach np. stara Biblia, oraz kopia Całunu Turyńskiego z 1651 roku, który został przypadkowo odnaleziony w 1999 roku w kościele św. Wojciecha. Znajdował się on na wysokości, w skrzynce drewnianej, stanowiącej część relikwiarza. W wieńcu nad kaplicą św. Krzyża, była też wstęga z napisem Sancta Sindon. Skrzynka była umieszczona między postaciami siedzącymi Nikodema i Józefa z Arymatei tuż obok tej wstęgi. Skrzynka ma wymiary pół metra, ma szklane wieko i nie była opieczętowana. Między warstwami znaleziono dokument autentyczności, podpisany ręcznie przez arcybiskupa turyńskiego Juliusza Caesara Bergiria, w Turynie i datowany na dzień 8 maja 1651 r., cytat:

"Julius Caesar Bergiria, z miłości Bożej i Stolicy Apostolskiej Arcybiskup Turyński.

Wszystkim, którzy patrzą na nasz list, oglądają go, czytają albo słyszą czytanie tego listu, stwierdzamy prawdziwość i podajemy do wiary, że kiedy 4 maja było wystawione Najświętsze Płótno, w które przez Józefa z Arymatei było zawinięte Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa i które (Płótno) jest przechowywane w naszym metropolitalnym kościele, w kaplicy zbudowanej specjalnie przez Jego Wysokość Królewską, pozwoliliśmy, aby ta kopia dotykała do oryginalnego Najświętszego Płótna w obecności zarządcy dostojnego ojca Dona Laurencjusza Marii Turellighiego, przełożonego kapituły Kościoła akademickiego św. Dalmacjusza, zakonników kongregacji św. Pawła. W tym mieście (ta kopia Całunu) została uczyniona, aby ją oddano najdostojniejszemu i najczcigodniejszemu Ojcu Opatowi Mateuszowi Ferdynandowi z Bilenberka. I aby uwiarygodnić, by nie było wątpliwości, dodajemy do tego dokumentu jak należy podpis własną ręką i naszą pieczęć. Napisano w Turynie ósmego dnia miesiąca maja, roku tysiąc sześćset pięćdziesiątego pierwszego + Juliusz Cezar, arcybiskup turyński". (Cytat ze strony Niedziela, Tygodnik Katolicki)

Warto dodać że jest to unikatowa bo jedyna kopia Całunu Turyńskiego w Europie Środkowej i jedna z 40-tu istniejących na świecie.

Po zwiedzeniu klasztoru, minęłam słup Maryjny z 1706 roku, który stoi na środku rynku, tradycyjnie, tak jak w większości czeskich miast i miasteczek. Dalej poszłam do położonego poniżej rynku i kilkaset metrów dalej, kościółka cmentarnego, pw. NMP. Jest to kolejny unikat, ponieważ jest to najstarszy kościół drewniany w Czechach. Pierwotnie istniał tu zbudowany w 1177 roku kościółek drewniany, ale w poł. XIII w. postawiono w jego miejscu nową budowlę, którą z kolei zniszczono w czasie wojen husyckich, został odbudowany po 1449 r. Ten już przetrwał do naszych czasów. Wewnątrz ciekawe XVII i XVIII-wieczne wyposażenie. Na zewnątrz, w krużgankach są też stare płyty nagrobne. Kościółek jest udostępniony za niską opłatą dla zwiedzających.

Ania



wtorek, 14 czerwca 2011

Akwarium 200l Low -Tech






Filtr wewnętrzny Aquael Turbo 650

Oświetlenie: 3 świetlówki energooszczędne po 10W

Podłoże: żwirek, pod nim kulki gliniano-torfowe.

Dekoracje: dwa duże korzenie, trzy kokosy, dwie skałki lawy, jedna cegiełka, grota kamienna.

Wiek zbiornika: zalany w październiku 2010


Obsada:

Barwniaki czerwonobrzuche - (samiec i 2 samice) i ich potomstwo (już trzecie pokolenie rośnie).

Molinezje - parka ze swoim potomstwem.

Neony Innesa - ławica.

Kiryski spiżowe – 2 szt.

Anentome Helena



niedziela, 15 maja 2011

Jezioro Czajcze






Na niewielkim wzniesieniu i cyplu wbijającym się w brzegi Jeziora Czajczego, w średniowieczu istniało grodzisko. Pierwsze pisemne wzmianki na jego temat pochodzą z XVI w., ale to grodzisko słowiańskie funkcjonowało od IX-XII w. Na skarpie jest pomnik z tablicą opisującą to miejsce, zaś nad samym brzegiem jeziora stoi plansza informacyjna.
Dziś nic nie zachowało się z dawnego grodu, poza ostępami leśnymi i pamiątkowym miejscem.
Drugą ciekawostką znajdującą się w tym samym miejscu, jest tzw. „Wydrzy Głaz”, który jest pomnikiem nieożywionej przyrody. Jest to bowiem głaz przyniesiony przez lodowiec ze Skandynawii 12.000 lat temu. Waży 26 ton, wystaje ponad powierzchnię jeziora na wys. 1 m, a jego obwód wynosi 8 m. Znajduje się on tuż przy brzegu Jeziora Czajczego. Jego nazwa pochodzi stąd, że przy dobrej pogodzie można zaobserwować wylegujące się na nim wydry.
Do Jeziora Czajczego prowadzi szlak z pobliskiego Warnowa, jest to na terenie Wolińskiego Parku Narodowego.

Ania

Lubin - średniowieczne grodzisko






Podczas badań archeologicznych w 2009 roku, odkryto we wsi Lubin koło Wolina na Pomorzu fragmenty jednej z najstarszych świątyń na Pomorzu – kościółka pw. Św. Mikołaja z 1124 r., założonego przez św. Ottona z Bamberga. Odkryto prezbiterium ściany i fundamenty. Lubin jest wymieniany w pisemnej literaturze w XII w. jako gród-strażnica nad rzeką Świną. Zatem strzegł bezpieczeństwa żeglugi handlowej i pobliskiego portu w Wolinie. Lubin został napadnięty i zniszczony przez króla duńskiego Waldemara I w 1173 r.
Dziś możemy za niewielką opłatą 2,5 zł odwiedzić grodzisko, obejrzeć szczątki świątyni, i dodatkowo panoramę okolicy z punktu widokowego na szczycie grodziska. Są też tablice informujące o historii i wykopaliskach w języku polskim i niemieckim.

Ania

wtorek, 10 maja 2011

Jomsborg/Wineta/Wolin - centrum Słowian i Wikingów





Zarys historii Wolina

U schyłku VI w. n.e. Słowianie przybywają nad rzekę Dziwnę i budują na wyspie osadę Wolin/Jumne. Zajmują się uprawą ziemi, sieją proso latem i wiosną, mają również dwie pory zbiorów. Mają drzewa jabłoni, gruszy i brzoskwiń. Chowają zwierzęta, łowią ryby i zajmują się rzemiosłem. W VIII wieku Wolinianie rozwijają handel i żeglugę morską. Wkrótce Wolin staje się ważnym ośrodkiem gospodarki i handlowej wymiany. W IX w. Wolin posiada już 70 grodów i 700 osad.

Według „Żywota św. Ansgara” w 850 r. Wolinian zaatakowała flota złożona z 21 łodzi wikingów duńskich, aby skutecznie złupić całą osadę. Według Jakuba Ibn Ibrahima około 965 r. Wolinianie posiadają potężne niezależne miasto nad Bałtykiem, wojują z Mieszkiem I zaś rządzi u nich starszyzna. W 967 r. Mieszko I włącza siłą gród w Wolinie i jemu przyległe terytorium do Państwa Piastów. I Wolin jest odtąd prężnym polskim portem. Mnóstwo towarów przepływa przez Wolin z Wielkopolski oraz Śląska. Niebawem Wolin staje się sławetny w całej Europie, a wzdłuż rzeki Dziwnej budowane są liczne grody-strażnice. Mieszkańcy Wolina wytwarzają ozdoby z bursztynu, wytwarzają artystyczne garncarstwo i działa tu stocznia budująca morskie statki. Port nie ma sobie równego i większego ośrodka w całej Europie. Zamieszkuje miasto ponad 8000 ludzi. Na Chramowym Wzgórzu jest sławna świątynia Trzygłowa. Według Adama z Bremy z 1074 r. Wolin zamieszkują również barbarzyńcy, Grecy, Sasi, jedynie nie wolno krzewić tam chrześcijaństwa, bo miasto wyznaje jeszcze wiarę pogańską. Chwali Wolinian jako uczciwy i gościnny lud w 1124 r. biskup Otton, w imieniu Bolesława Krzywoustego przybywa do Wolina i zaprowadza siłą chrześcijaństwo, niszcząc pogańską świątynię. W 1140 r. powstaje w Wolinie biskupstwo. W 1184/85 roku Wolin zostaje napadnięty przez Duńczyków i doszczętnie zniszczony. Wydarzenie to zakończyło czasy świetności Wolina.


Wikingowie z Jomsborga

Po zdobyciu Wolina przez Mieszka I w X w. około 970 r. król duński Harald Sinozęby wchodzi w układy z Wolinianami i buduje osadę w pobliżu Wolina (na Srebrnym Wzgórzu) i nazywa ją Jomsborgiem. Pierwszy jarl Jomsborga to Palnatoki, który rozpoczyna budowę portu dla 300 statków. Ambitni młodzi mężczyźni z Wolina mogli zaciągnąć się do armii wikingów, ale aby móc z nimi walczyć na morzach, muszą pokonać na śmierć przeciwnika w czasie ćwiczeń.

W 984 r. córka Mieszka I poślubia króla Szwecji Eryka, wkrótce Mieszko I przepędza Duńczyków z Jomsborga i uczyni kolejnym jarlem norweskiego wikinga Olafa Tryggvasona, którego docenia za męstwo i odwagę w walce z Duńczykami. W 986 r. ginie w walce o władzę, ze swoim synem Swenem Widłobrodym, król duński Haralad Sinozęby. Tymczasem Olaf Tryggvason najeżdża Norwegię usiłując pokonać jarla Haakona aby zdobyć koronę. Udaje mu się to i włada Norwegią przez 5 lat. Próbuje również zdobyć Jomsborg, ale koło wyspy Rugii (Rany) czeka na niego flota Danii, Szwecji i Polski; ginie on w największej bitwie wikingów, bitwie królów pod Svoldern (Zwłodziem). Późniejsze źródła milkną powoli na temat jomswikingów, którzy być może udali się na wyprawę krzyżową, może zostali w innej krainie… Jak głosi jedna legenda.


Źródło: „Pogańskie tajemnice Pomorza” Wrzesław Mechło

Ania


środa, 13 kwietnia 2011

Propozycja wycieczki do Nowego Miasta nad Metują - Klopotovske Udoli i ruina zamku Vyrov











Wycieczka rozpoczyna się w Golińsku przy granicy z Czechami. Po przekroczeniu opuszczonego już przez celników przejścia granicznego, podążamy do najbliższej wsi Mezimesti, aby dostać się na pociąg, zajmuje to około 25-30 minut spacerem. Tuż za skrzyżowaniem we wsi wznosi się spory budynek starej stacji kolejowej. Tu należy wsiąść w pociąg do Novego Miasta nad Metują (Nove Mesto nad Metuji) z przesiadką w Vaclavicach lub bezpośrednio, gdy trafi się takie połączenie. Ja skorzystałam z kursu o 10.20 z przesiadką i o 11.40 byłam już na miejscu. Ze stacyjki kolejowej w Nowym Mieście podążamy ulicami miasta i po około 1 km docieramy do centrum. Z lewej strony wyłoni się panorama na dolne partie miasteczka, gdyż znajdujemy się w najwyższym punkcie miasteczka, pod nami skarpa i przepaść… A na moście stoi odnowiona figura najpopularniejszego z czeskich świętych – św. Jana Nepomucena. Święty trzyma w jednej ręce palmę męczeńską a w drugiej krzyż, są to jego atrybuty, dodatkowo wokół głowy znajduje się aureola z pięcioma gwiazdkami.

Po prawej stronie wznosi się baszta strzegąca niegdyś starego miasta, kilka kroków dalej, stoi stary pręgierz średniowieczny, do którego przykuwano w średniowieczu winowajców. Obok jest informacja turystyczna, w której można nabyć widokówki, książki o mieście bądź okolicy. Druga informacja turystyczna jest przy muzeum po drugiej stronie rynku.

Idąc dalej prosto, za pręgierzem, wąskimi uliczkami, po chwili dochodzimy do zamku, który jest główną ozdobą miasta. Niestety zamek jest czynny poza sezonem tylko w weekendy, więc nie można o tej porze roku dostać się ani na wieżę, ani do ogrodów, nie mówiąc już o zabytkowych wnętrzach.

Przed zamkiem stoją postacie „trpaslików” czyli po czesku karzełków oraz dwa kamienne niedźwiedzie. W rynku, tuż przy zamku, jest pełno urokliwych, zabytkowych kamieniczek z podcieniami.

Dalej zmierzamy przez rynek żółtym szlakiem, mijając po drodze kościół zabytkowy i pomnik, w stronę zamku Vyrov oraz Klopotovskeho Udoli. Po około 1 km dochodzimy do doliny: Klopotovske Udoli, zaraz na początku w lesie, spotykamy zagrodę dla dzikich świń oraz ptaszarnię z indorami i innymi okazami ptaków. Można wędrować dalej przez las, po drodze jest jeszcze zagroda z jeleniami, aż dojdziemy do skrzyżowania w Klopotovskim Udoli (około 2 km w jedną stronę); mnie tutaj skończył się czas, i trzeba było wracać do miasteczka. Ale szlak wiedzie jeszcze dużo dalej.
W powrotnej drodze można jeszcze zdobyć ruinę zamku Vyrov, która jest położona na sporym wzniesieniu. Prowadzi do niej szlak czerwony, należy iść wąską ścieżką przez ok. 200 m, wspinając się stromo pod górę. Ze szczytu można podziwiać widoki na miasto z Jurankowej Vyhlidki. (Lepiej nie wchodzić na ruiny z dziećmi, gdyż wąska dróżka jest stroma i niebezpieczna.)

Tą samą drogą schodzimy i kierujemy się do stacji kolejowej, aby zdążyć na pociąg do Mezimesti.



Ania



niedziela, 10 kwietnia 2011

Biskupin – prastara osada sprzed 2700 lat







Relikty osady w Biskupinie (na Pałukach – historyczno-etnograficzna część Wielkopolski, województwo kujawsko-pomorskie) zostały odkryte w 1933 r. przez Walentego Szwejcera podczas jego wycieczki krajoznawczej po okolicy; to właśnie on podjął decyzję o pierwszych badaniach archeologicznych w Biskupinie. Wówczas wystawały tutaj ponad poziom wody tylko prastare drewniane bale.

Osada była założona na podmokłej wyspie; składała się z około stu domów ( 8x10 metrów) ustawionych w jedenastu rzędach. W każdym domostwie mieszkała rodzina złożona z około 10 osób. Razem 800-1000 osób. Przed osadą był drewniany pomost i brama wejściowa. Gród otaczał wał drewniano-ziemny oraz falochron.

Powstanie osady w Biskupinie datuje się na 2700 lat wstecz , czyli na VIII w p.n.e. Datę tą odkryto na podstawie wykopalisk archeologicznych, m.in. fragmentów porcelany z okresu halsztackiego. Najprawdopodobniej osada istniała zatem we wczesnej epoce żelaza: 700-400 r. p.n.e., gdy panowała tutaj kultura łużycka. Na podstawie badań odkryto, że drewno dębowe przeznaczone na budowę osady zostało ścięte w latach 747-722 p.n.e.

Gród zanikł najprawdopodobniej z powodu podniesienia się na stałe poziomu wód w jeziorze i uległ on całkowitemu podtopieniu. Możliwe również jest, że ludność z Biskupina wyeksploatowała cale środowisko wokół i musiała się przenieść gdzie indziej. Mniej prawdopodobne jest, że osadników napadło plemię Scytów, których groty strzał znaleziono również na terenie osady.


Mieszkańcy Biskupina zajmowali się: rolnictwem, rzemiosłem (garncarstwem i tkactwem), rybołówstwem i zbieractwem.


Źródło: „Biskupin i okolice” – Wiesław Zajączkowski

Ania


poniedziałek, 28 marca 2011

Czeski Raj

Zamek w Mnichovo Hradiste oraz hrad Valecov.



Zamek w Mnichovo Hradiste

Zamek stanowił dużą szlachecką posiadłość w epoce baroku. Jest jedną z lepiej zachowanych budowli w tym stylu w Czechach. Z kart jego historii dowiadujemy się, że od roku 1623 był w rękach Alberchta z Valdstejna, który skonfiskował razem z nim całe księstwo. Przez kolejne wieki należał do rodu Valdstejnów. Od 1690 r, trwała trzydziestoletnia przebudowa zamku w nowym stylu oraz jego modernizacja. Dobudowano np. wieżę zegarową, jedno piętro i oranżerię. Również wtedy powstała sala teatralna. Niestety bogate wyposażenie zamku z tamtego okresu przepadło w czasie pożaru w 1724 roku. Również w XVIII w. wykonano nowe, które możemy podziwiać do dziś. Zamek jest udostępniony dla zwiedzających.

Źródło: http://www.mnichovo-hradiste.cz/


Zamek średniowieczny Valečov w Czeskim Raju

Zamek ten stanął z pewnością na miejscu jeszcze starszego grodziska. Pierwsza pisemna wzmianka o zamku pochodzi z 1316 r. Wówczas zamek był jeszcze najprawdopodobniej drewniany, dopiero w poł. XIV w. powstała kamienna budowla osadzona na czterech skałach. W 1439 roku, w wyniku oblężenia zamek spłonął, został odbudowany w XV w. przez królewskiego urzędnika Vanka z Valecova. Dobudowano wtedy przedgrodzie, mur kamienny z basztami i browar. Zamek był zamieszkany do połowy XVII w.

Źródło: www.hrady.cz



Droga przez las z zamku Valecov do Turnova przez schowany głęboko w lesie zamek Klamorna i Drabskie Svetnicky, czyli skalny zamek.



Zamek Klamorna w Czeskim Raju

Ślady osiedlenia na wzgórzu Klamorna sięgają 3000 lat p.n.e. Znajdowało się tu dawno temu grodzisko, które zanikło w III w. p.n.e. Później wybudowano tu gród w IX w. n.e., który dotrwał do wojen husyckich. Jego rozkwit przypada na XII - XV wiek. Dziś możemy podziwiać niewielkie kamienne fragmenty średniowiecznej warowni. Wewnątrz ruiny stoją dwa kamienne stoły, a na jednym z nich jest wyryta data 1434.

Źródło: www.hrady.cz


Drabske Světničky

Najprawdopodobniej w czasie wojen husyckich powstał tu naskalny drewniany zameczek, na miejscu dawniejszego grodziska. Pomieszczenia łączyły drewniane mosty i schody. Do dziś zachowało się sześć schodów wyciosanych w skale. Później zamek przeszedł w ręce rycerzy-rozbójników, jeszcze później został opuszczony.

Źródło: „Česky Raj – Pruvodce po Česke Republice”



Wycieczka z Żeleznego Brodu na zamek Trosky.



Zamek Trosky

Dobrze zachowany zamek średniowieczny Trosky znajduje się w Czeskim Raju i jest uważany za jego symbol. Zamek założył Čenek z Vartemberka w końcu XIV w. Pierwsza pisemna wzmianka o zamku pochodzi z 1396 r. Budowla jest osadzona na dwóch skałach. Na nich znajdują się dwie wieże: Panna (57 m) i Baba (47 m). Pomiędzy nimi był dziedziniec zamkowy i duży budynek mieszkalny. W 1424 r. zamek odparł atak husytów, zaś w 1428 spłonął. Później, w 1438 r. rycerze-rabusie: Šof a Švejkar uczynili Trosky swoją siedzibą. W 1648 r. podczas wojny trzydziestoletniej, zamek został poważnie uszkodzony. Został zrekonstruowany w XIX i XX wieku. Dziś jest udostępniony dla zwiedzających, można wejść na obie wieże, z których możemy podziwiać przy dobrej pogodzie panoramę Czeskiego Raju.

Źródło: „Za strašidly na hrady a zamky” – Petr David, Vladimir Soukup

Ania


czwartek, 24 marca 2011

Krzyżowa Góra w Adrspachu






Krzyżowa Góra znajduje się w Adrspachu, szlak do niej wiedzie od parkingu przed skalnym miastem, tylko, że w przeciwną stronę. Idąc przez las, wspinamy się na niewielką górę, pod której szczytem napotykamy Drogę Krzyżową na tablicach z lanego żelaza umieszczonych w skałach. Dalej wchodzimy na szczyt góry po drewnianych i kamiennych schodach, gdzie jest punkt widokowy, stoi tu kamienno-żeliwny krzyż, a panorama obejmuje przy dobrej widoczności nawet Karkonosze. Widzimy skalne miasto w Adrspachu, Bukową Górę, Góry Krucze, i m.in. zamek w Adrspachu.

Ania



środa, 23 marca 2011

Sanktuarium Matki Bożej Patronki Rodzin w Leśniowie koło Częstochowy







Legenda na temat powstania sanktuarium w Leśniowie

Upalnego lata 1382 r. książę Władysław Opolski wiózł ze swoją świtą obraz Czarnej Madonny do Częstochowy. Zatrzymał się pod wieczór na odpoczynek, jednak nigdzie nie było ani kropli wody. Po bezskutecznych poszukiwaniach jakiegoś źródełka, nakazał odprawić mszę św. i modlił się do Madonny o ratunek. Wtedy stał się cud, jeden rycerz z orszaku, przybiegł poinformować, iż w polu nieopodal trysnęło źródełko z czystą wodą. Niebawem na miejscu wydarzenia się tego cudu, postawiono drewnianą kapliczkę z figurką Matki Bożej.


Ze źródeł pisanych dowiadujemy się, że w Leśniowie już w XIV w. był drewniany kościół. W XVI w. kościół ten zaczął popadać w ruinę. Mimo tego ludzie nadal pielgrzymowali do Leśniowa, aby modlić się do cudownej figurki Matki Boskiej. Ludzie doznawali uzdrowień duszy i ciała, m.in. Jan Koryciński z Pilicy, który ufundował na pocz. XVII w. murowany kościół, na którego ołtarzu ustawił cudowną figurkę. 18 X 1806 r. kościół został przekazany w ręce zakonu Paulinów. Wzniesiono wtedy też murowany klasztor. Nadal ludzie pielgrzymowali jeszcze liczniej do Matki Boskiej Leśniowiskiej, patronki rodzin, doznając cudów. Z kroniki klasztornej mamy stary wpis z roku 1734:

„ Tego roku różni chorzy, chromi, ślepi, którzy się tu Matce Bożej polecili, zdrowi odchodzili, ale tajemnica spowiedzi sprawiła, że się nie pytali o nazwisko i skąd byli”. Czasem zostawiali po sobie wota. Zakon Paulinów przebywał w Leśniowie przez 150 lat, aż do 1864 r., gdy klasztor uległ kasacie z rozkazu cara Aleksandra II, ale powrócili oni w 1936 r. i są tu do dziś. Klasztor odwiedza co roku około sto tysięcy pielgrzymów.

Ania


środa, 16 marca 2011

Ruina zamku średniowiecznego Hamrstejn











Niedaleko Liberca (6 km od Liberca w kierunku Decina) w północnych Czechach jest tajemnicza ruina zamku średniowiecznego Hamrstejn. Znajduje się w ona ponad wsią o nazwie Machnin, na niewielkim, zalesionym wzgórzu usytuowanym nad stacyjką kolejową „Machnin”. Niestety droga do zamku nie jest oznakowana, a można się tam dostać tylko pieszo.

Pierwsza wzmianka o warowni pochodzi z 1357, gdzie Bedřich z Biberstejna ślubuje wierność cesarzowi Karolowi IV. W czasie wojen husyckich, 1433 roku, zamek przeszedł w ręce husytów. Później często zmieniał właścicieli, a od 1558 r. jest już wzmiankowany jako pusty.

Zamek wzniesiono w XIV w. aby strzegł jednej z najstarszych hamerni w Czechach oraz drogi z Liberca do Żytawy. Wokół zamku znajdowały się kopalnie metali szlachetnych, ponadto wytapiano tu metale z rud żelaza, cyny i ołowiu, (które następnie uzdatniano lub przerabiano za pomocą młota poruszanego kołem wodnym.) Kopalnia i hamernia działały do XVIII w.

W latach 1856-59 wybudowano linię kolejową z Liberca do Żytawy, która przechodzi pod samym zamkiem. Również obok ruin jest wiadukt kolejowy nad Nysą Łużycką.

Dziś możemy podziwiać malownicze ruiny: fragmenty dwóch wież, mury budynku mieszkalnego oraz mur obronny.

Ania



sobota, 12 marca 2011

Tajemnicza góra Ślęża

Ślęża jesienią




Szlakiem archeologicznym na Ślęży




Będkowice i Ślęża zimą. Cmentarzysko kurhanowe







„TAJEMNICZA GÓRA ŚLĘŻA”














„Najstarsze ślady osadnictwa wokół Ślęży…”

Najstarsze ślady bytności na górze Ślęży pochodzą z młodszej epoki kamienia (neolitu). Pozostawiły je plemiona tzw. kultury pucharów lejowatych (3000-1700 r. p.n.e.). Znaleziskami z tego okresu jest na przykład figurka przedstawiająca barana z Jordanowa, związana najprawdopodobniej z kultem bóstw w zwierzęcej postaci. Człowiek z tamtego okresu zajmował się uprawą roli, myślistwem, łowiectwem i hodowlą zwierząt. Lepił z gliny naczynia, czasem pięknie ozdobione. Wiadomo, że w Jordanowie wydobywano wówczas nefryt, z którego wyrabiano siekierki i topory, zaś na pobliskiej Raduni eksploatowano serpentyn w tym samym celu. Na szczycie Raduni udało się odnaleźć toporek kamienny z tamtych czasów.


„Ślęża pod koniec epoki brązu i na początku epoki żelaza (1000-400 r. p.n.e.)…”

Najstarszy ośrodek kultowy na Ślęży mógł już istnieć u schyłku epoki brązu (1000-700 r. p.n.e.), gdy uformowała się lokalna grupa ślężańska kultury łużyckiej.

Na początku epoki żelaza (700-400 r. p.n.e.) Ślęża uchodziła już na pewno za świętą górę, na której oddawano cześć Słońcu. To z tego okresu pochodzą tzw. starożytne wały kultowe, których relikty odnajdziemy dziś na Ślęży, Raduni oraz Wieżycy. Wał kultowy na Ślęży otaczał jej wierzchołek, zaś jego wyraźne relikty widoczne w terenie i oznaczone kamienną tablicą możemy dziś ujrzeć nieopodal szczytu góry, przy żółtym szlaku – idąc od strony Przełęczy Tąpadłej. Również gdy zejdziemy tym samym szlakiem w stronę Sobótki, to niedaleko szczytu góry, po lewej stronie są też widoczne ślady wału, oznaczone kamienną tablicą informacyjną. Podobne wały kultowe zobaczymy też na stokach Raduni (tamten wał był niegdyś największy), gdzie oddawano cześć Księżycowi. Zaś na mniejszej Wieżycy, tuż pod samym szczytem, ujrzymy mniejsze relikty wału kultowego, w postaci drobnych, rozrzuconych kamyków. Na Wieżycy również oddawano cześć Słońcu. Wiadomo, że wały te składały się z luźnych, usypanych kamieni, większych i mniejszych, bez żadnej zaprawy. Prawdopodobnie w tych zamierzchłych czasach, mogli do kręgów, posiadać wstęp jedynie kapłani, którzy odprawiali w nich tajemnicze obrzędy i składali różne ofiary. Przed wejściem do kręgu kultowego, musieli podobno dokonywać tzw. ablucji, czyli oczyszczenia siebie poprzez obmycie się w źródle. Takie dawne źródełko ablucyjne znajduje się np. na szczycie Ślęży, po stronie schroniska turystycznego i masztu telewizyjnego. Dla ówczesnych ludzi, również drzewa, czy źródła na Ślęży były miejscami świętymi, czczono tu też siły przyrody, takie jak: burze czy deszcz. Wierzono, że Ślężę, Radunię i Wieżycę zamieszkują bogowie.


„Starożytne rzeźby kultowe ze znakami solarnymi – czy są dziełem ludności kultury łużyckiej z halsztatu czy Celtów  z okresu lateńskiego?...”

O kulcie solarnym na Ślęży świadczą też starożytne rzeźby kultowe, które w liczbie pięciu zostały w minionych wiekach odnalezione na Ślęży lub wokół niej. Wszystkie posiadają znak ukośnego krzyża X, czyli znak solarny. Najprawdopodobniej w tych odległych czasach były ustawione na szczycie Ślęży, przy czym z pewnością było ich więcej niż te pięć, które zachowały się do dziś. Nie wiadomo czy mogą one pochodzić z okresu wczesnej epoki żelaza czyli halsztatu (700-400 r. p.n.e.) i być dziełem ludności kultury łużyckiej, która wówczas zamieszkiwała Ślężę i jej okolicę czy też są dziełem trochę późniejszym, czyli Celtów i mogą pochodzić z około 400-200 r. p.n.e. W tym ostatnim okresie celtyckie plemię Bojów przybyło na Ślężę z południa i przejęło wierzenia poprzedników, przejmując też sanktuarium ku czci Słońca na szczycie Ślęży. Okres, w którym na Ślęży przebywali Celtowie nazywamy lateńskim i trwał on od 400 r. p.n.e. do 0 r. Któreś z tych dwóch kultur jest autorem starożytnych rzeźb kultowych. Są to kolejno: 

Grzyb, który dziś stoi przy sanktuarium św. Anny w Sobótce. Przedstawia on dolną część ludzkiej postaci, odzianą w szatę.  Nie ma głowy. 


Następna starożytna rzeźba kultowa, którą spotykamy wspinając się z sobótki na Ślężę to Mnich, w kształcie wielkiego kręgla. Stoi on przy asfaltowej drodze do Schroniska na Przełęczy pod Wieżycą. Został on znaleziony pomiędzy wsiami Maniów Wielki a Garncarsko. Z Mnichem wiąże się legenda mówiąca, iż jest to pradawny mnich, który nie sprawował się zgodnie ze złożonymi ślubami. Za karę został zamieniony w kamień, aby w ten sposób pokutować. Gdy uda mu się dotrzeć na szczyt Ślęży, ma nastąpić koniec świata.


W połowie drogi na szczyt Ślęży zobaczymy klatkę z dwoma kolejnymi starożytnymi rzeźbami kultowymi: Pannę z Rybą i Niedźwiedzia. Na obu są dobrze widoczne znaki solarne w postaci ukośnego krzyża X. Panna z Rybą to postać przyodziana w długą szatę, bez głowy i bez nóg. Oburącz trzyma rybę, na której widnieje znak solarny X. Rzeźba ta została odnaleziona pod szczytem Ślęży w 1733 roku i była przysypana kamieniami. Obok znajdziemy leżącego niedźwiedzia ze znakiem X na grzbiecie, który ma utrącone przednie łapy. Do obu rzeźb przylgnęła dawna legenda o dziewczynie, która co dzień przychodziła z koszem pełnym świeżych ryb, aby dokładnie w tym miejscu, gdzie dziś stoją rzeźby nakarmić młodego misia, który tu mieszkał. Jednak pewnego razu dziewczyna zaczęła droczyć się z dorastającym niedźwiedziem, nie chcąc dać mu ryby, wówczas ten, zezłoszczony odgryzł jej głowę. Miejscowi ludzie na pamiątkę tego zdarzenia wykuli dwie rzeźby i ustawili w tym miejscu. Istnieje też druga legenda, która mówi, że Postać z Rybą przedstawia Świętego Piotra, bowiem taka rzeźba na Ślęży jest wymieniana w dokumencie z 1209 roku jako kamień Piotra. Dziś wiemy jednak, że jest to na pewno rzeźba przedchrześcijańska, czyli starożytna. 



Już na samym szczycie Ślęży znajdziemy pod pięknym jaworem ostatnią starożytną rzeźbę kultową, czyli kolejnego Niedźwiedzia, zwanego też Dzikiem. Nie wiadomo bowiem kogo przedstawia, Dzika czy Niedźwiedzia. Ta rzeźba także posiada znak solarny X na brzuchu. Dawniej rzeźba ta stała lub leżała przewrócona przy tzw. Drodze Dzikiej Świni (nazwa pochodzi właśnie od tej rzeźby), czyli przy czerwonym szlaku, prowadzącym z Sobótki na Ślężę. 




„Okres wpływów rzymskich (0-400 r. n.e.)…”

Z okresu wpływów rzymskich (0-400 r. n.e.) archeolodzy znaleźli na Ślęży i wokół niej fragmenty ceramiki. Przyjmuje się, że te pięknie zdobione naczynia wykonane zostały przez Celtów, (już ustępujących z tych ziem) lub przez rodzimą ludność, która przejęła cechy ich kultury materialnej. 


„Okres wczesnośredniowieczny na Ślęży (od VII do XIV w.)…”

Z tego czasu pochodzi najstarsza udokumentowana wzmianka o Ślęży z kroniki biskupa Thietmara z Merseburga, żyjącego w latach 975-1018, który określa Ślężę jako „ Mons Silensis” i pisze dalej, że „Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte, pogańskie obrzędy”. W XIII w. Ślęża określana już jest słowami: Zlencz, Slencz – po staropolsku. Nazwa ta pochodzi prawdopodobnie od słowa „ślągły” czyli wilgotny, co wskazuje na warunki klimatyczne, panujące na Ślęży.

Także  z relacji  spisanej przez Geografa Bawarskiego (anonimowego mnicha), która powstała prawdopodobnie dla dynastii Karolingów, dla ich potrzeb militarnych około 845 roku, dowiadujemy się, że Ślężanie posiadają 15 grodów. Według tego źródła Ślężanie zamieszkiwali w tym okresie tereny nad Bystrzycą, Ślężą i Oławą.

I istnieje jeszcze jeden Dokument Praski (wystawiony przez cesarza Henryka IV dla biskupstwa praskiego) z roku 1086, w którym są wymieniane plemiona zamieszkujące Śląsk, w tym Ślężanie.


„Kamieniołomy granitu na stokach Ślęży…”

Na północno-zachodnich stokach Ślęży znaleziono szereg lejów, będących pozostałością po prymitywnych kamieniołomach z V-XIII wieku. Wytwarzano tutaj żarna, a rocznie na stokach Ślęży wykonywano od 40-200 kamieni żarnowych, które szły również na zbyt, np. w wikińskim Szlezwiku odnaleziono takie żarna pochodzące ze Ślęży.  


„Rezerwat archeologiczny w Będkowicach…”

Kolejnym ciekawym miejscem na Ślęży jest skansen wsi ślężańskiej w Będkowicach (rezerwat archeologiczny). Odtworzono tu trzy drewniane chaty, a także palisadę z bramą wejściową do grodu. Przed bramą stoją trzej wojowie, czuwający u wejścia. Skansen jest dziś wolno dostępny, zaś przy odrobinie szczęścia zastaniemy chaty wyposażone odpowiednio do ówczesnej epoki - otwarte. Gród plemienia Ślężan istniał tu od VIII- X/XI wieku.

Około 300 m dalej, w głębi lasu znajduje się cmentarzysko kurhanowe sprzed około 1200 lat (VIII/IX wiek) Przez cmentarzysko prowadzą dwa szlaki archeologiczne: czarny i czerwony - z misiem. W terenie są widoczne stożki grobowe (kurhany). Co najmniej dwa z nich zostały obramowane ogrodzeniem i są dlatego lepiej widoczne. W jednym z nich ustawiono nawet kiedyś dekorację pod postacią naczynia grobowego, zaś niejeden raz widziałam tu palące się znicze, ku pamięci tak dawno zmarłych… Na cmentarzysku, a także w wiosce widnieją dwie tablice informacyjne, z których możemy się dowiedzieć wielu ciekawych informacji. Cytaty pochodzące z nich znajdują się też w innym moim artykule na blogu pt. „Wioska Ślężan i cmentarzysko kurhanowe w Będkowicach sprzed około 1200 lat” z 17 marca 2012 roku.























Wiaty na terenie rezerwatu archeologicznego z tablicami informacyjnymi...

Droga z wioski Ślężan na cmentarzysko kurhanowe...




„Ślęża w średniowieczu – zmierzch pogańskiego kultu…”

W 1000 roku powstało biskupstwo we Wrocławiu i zaczęła się powoli zmniejszać liczba pogan.  Około 1038 r. na Śląsk najechał czeski władca Brzetysław, który miał w posiadaniu Ślężę do 1050 r., gdy Kazimierz Odnowiciel odzyskał Śląsk.

Dopiero w początku XII wieku Piotr Włostowic, który był palatynem księcia Bolesława Krzywoustego i właścicielem góry Ślęży, sprowadził tu zakon kanoników regularnych czyli augustianów z Flandrii (we Francji). Zbudował na szczycie góry dla nich kamienny romański kościółek oraz klasztor. (Dziś relikty tego romańskiego kościółka możemy oglądać w podziemiu obecnego kościoła). Na Ślęży posiadał on też gród kasztelański. Niedługo jednak wytrzymali mnisi na Ślęży, prawdopodobnie z przyczyn pogodowych, gdyż występują tu często deszcze, wilgoć, mgły i zimno, ogólnie częste załamania pogodowe (ślągły znaczy mokry). Najprawdopodobniej mnisi przenieśli się do Górki, gdzie Piotr Włostowic pozwolił im zamieszkać na terenie swego palatium możnowładczego. Tu powstał dla nich klasztor i romańska kaplica z XII wieku, która w późniejszych wiekach stała się prezbiterium dla dobudowanego gotyckiego kościoła. W 1810 roku, w czasie sekularyzacji klasztorów,  klasztor augustianów w Sobótce-Górce został zlikwidowany i przebudowany w stylu neorenesansowym. Tak zyskał dzisiejszy wygląd. Warto dodać, że w dokumentach Henryka Brodatego z pocz. XIII w. Górka jest wzmiankowana jako siedziba administracji klasztornej.

Przez 2000 lat na Ślęży czczono Słońce, lecz z nastaniem średniowiecza, i tu zawitało chrześcijaństwo…


„Lwy romańskie wokół Ślęży…”

W Sobótce, w Sobótce Górce i w Starym Zamku znajdziemy też ciekawe lwy romańskie, które zostały wyrzeźbione ze ślężańskiego granitu, wydobywanego w kamieniołomach na Ślęży i pochodzą z XII wieku. Były one ozdobami kościołów.

Zamek w Sobótce-Górce...


Lwy romańskie przy zamku w Sobótce-Górce...

Lew romański przy sanktuarium św. Anny w Sobótce...

Lew romański przy kościele św. Jakuba w Sobótce...


„Ślęża w czasie wojen husyckich – losy kamiennego zameczku (XV wiek)”…

W XIV w. na szczycie Ślęży powstał mały, niepozorny, kamienny zameczek. W czasie wojen husyckich, Ślęża została zdobyta przez dowódcę husytów Jana Kolde. W pobliskiej Niemczy gród został zajęty przez husytę Piotra Polaka. Obaj dowódcy po licznych walkach zostali schwytani przez mieszczan świdnickich i wrocławskich. Odprowadzono ich honorowo do granicy czeskiej, zaś zameczek na szczycie Ślęży zburzono, aby nie dawał więcej schronienia wrogom.


„Kaplica i dwa kolejne kościoły na szczycie Ślęży - XVI-XIX wiek…”

W XVI wieku augustianie wznieśli na Ślęży drewnianą kaplicę. W 1702 r. opat Jan Sievert wzniósł na szczycie góry pierwszy kościół kamienny. W 1834 r. strawił go pożar. Już w latach 1851-52 zbudowano drugi kamienny kościółek p.w. Nawiedzenia NMP, który szczęśliwie przetrwał do naszych czasów.




Kościół p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny na Ślęży...


„Początki turystyki na Ślęży – XIX i XX wiek…”

Gdy w XIX wieku wzrosło ogólne zainteresowanie turystyką, Ślęża zaczęła stawać się celem wypraw turystycznych. Ludzie przypomnieli sobie o dawnych dziejach i zaczęli się bardziej interesować historią dotyczącą góry. W 1855 r. powstała monografia Ślęży autorstwa Sadebecka. Już w 1837 roku na szczycie powstało pierwsze małe, drewniane schronisko turystyczne, zwane Mechowym Domkiem. W latach 1851-52 zbudowano drugie, większe schronisko, które funkcjonowało przez około 100 lat, lecz około 1957 roku zostało rozebrane. W 1902 roku wzniesiono też budynek schroniska turystycznego, w którym dziś mieści się Dom Turysty im. Jana Zmorskiego. Warto dodać, że ten polski poeta i patriota, żyjący w XIX wieku, dokonał pamiętnego w dziejach Polski wpisu do księgi pamiątkowej w schronisku na Ślęży w 1848 roku, który brzmiał: „Na słowiańskiej góry szczycie, pod jasną nadziei gwiazdą, zapisuję wróżby słowa, wróci – wróci w stare gniazdo, stare prawo, stara mowa i natchnione Słowian życie”. W 1945 r. Ślęża znalazła się na powrót w granicach Polski.

Ania.



Starożytne wały kultowe. Radunia w Masywie Ślęży




Wokół góry Ślęży