Strony

Wyszukiwarka witryny

niedziela, 8 kwietnia 2018

„Zimowa wycieczka w czeskie Góry Izerskie, jezioro i tama Josefův Důl”

Zimą wybrałam się w Góry Izerskie, do Czech. Ponieważ u nas nie było w ogóle śniegu, zastanawiałam się co zastanę po drugiej stronie granicy. I rzeczywiście gdy jechałam rano pociągiem przez Wałbrzych, zima była wprost baśniowa, każda najmniejsza gałązka była pokryta przez bieluśki śnieg. Niestety w okolicy Jeleniej Góry i w Szklarskiej Porębie, śniegu albo nie było w ogóle albo były jego znikome ilości. Dopiero gdy wsiadłam w czeski pociąg w Szklarskiej Porębie Górnej i dotarłam nim prawie do Jakuszyc, sytuacja zmieniła się kompletnie. Zima zauroczyła mnie, dookoła było mnóstwo białego puchu, z dróg i dróżek odgarnięto już wielkie śniegowe zaspy, wszędzie wokół widniały białe choinki, zaś z pociągu wysiadło w Jakuszycach mnóstwo narciarzy biegowych, wybierających się zapewne do Orla lub w jakimś innym kierunku… Zimową wycieczkę do Jakuszyc zostawiłam na kiedy indziej i pojechałam dalej moim pociągiem aż do Smržovki, po drodze przejeżdżając przez zabytkowy wiadukt kolejowy, który wznieśli ponad 100 lat temu (w 1894 roku) włoscy architekci. Nie zwiedzając jednak tego miasteczka, przesiadłam się dalej, na pociąg do wsi Josefův Důl. Tutaj spotkała mnie fajna atrakcja, gdyż pan maszynista zaprosił mnie do kabiny, abym mogła podziwiać widoki z samego przodu pociąguJ

Wkrótce minęłam stację Jiřetin pod Bukovou oraz Tanvaldsky Špičak – skąd można też wybrać się na górę o tej samej nazwie, zaś zimą działa tam wyciąg narciarski, ponieważ jest to popularny ośrodek narciarski. O ciepłej porze roku można na pewno skorzystać z wyciągu krzesełkowego.

 Widoki z pociągu, z samego przodu...


 Stacja końcowa - Josefův Důl...
 Kościół we wsi...
 Drewniana, charakterystyczna zabudowa...





 Zimowe pejzaże...

 W pobliżu wiedzie ścieżka edukacyjna śladami Gustava Leutela...

 Tutaj weszłam w piękny, zimowy las...







 Wzdłuż drogi płynął potok...













 Wreszcie dotarłam do tamy...




 I wyłonił się "zamazany" mgłą, widok na duże jezioro zaporowe...




 Spacerując po tamie...











 Później zaczęłam wracać, schodząc w dół...



 I dalej szłam znowu przez biały las:)





Potem dojechałam do stacji Josefův Důl, która była już stacją końcową. Dalej nie ma poprowadzonych torów kolejowych, gdyż zaczynają się góry. Josefův Důl leży tuż pod nimi. Dlatego gdy wysiadłam, miałam do wyboru trzy trasy: albo pójść do przerwanej tamy na rzece Bila Desna, gdzie znajdują się jej relikty i tablice informujące o tragedii, która się tu wydarzyła dawno temu… Tamę tę zbudowano według jakiegoś nowatorskiego planu, który okazał się fatalny i już po kilku miesiącach tama pękła, zalewając pobliskie miejscowości (zwłaszcza Desną) oraz zgarniając smutne żniwo, kilkudziesięciu ofiar. Tamę oddano do użytku w 1915 roku, a równo 10 miesięcy później pękła. Nieopodal są też Wodospady na potoku Jedlove, około 2,5 km od stacji kolejowej Josefův Důl, w lesie. Przerwana zapora znajduje się około 4-4,5 km od stacji kolejowej.

Ja jednak postanowiłam się wybrać w inną stronę, do zbiornika wodnego z tamą o nazwie Josefův Důl. Od stacji kolejowej miałam do pokonania ok. 4 km. Najpierw szłam długo przez samą wieś, po drodze oglądając liczne, drewniane domy, charakterystyczne dla obszaru Gór Izerskich i Karkonoszy. Później był już niewielki stok narciarski, po czym droga weszła w las, którym podążałam aż do samej tamy. Po obu stronach drogi mijałam pokryte śniegiem choinki i inną roślinność, wokół brzmiał jedynie czasem donośny śpiew ptaków (może już zwiastujący wiosnę...) lub panowała kompletna cisza. Droga szła trochę pod górę, ale wkrótce doszłam do podnóża tamy. Cały czas, od stacji kolejowej prowadził mnie żółty szlak, który zawiódł mnie aż na tamę. Wtedy wyłonił się wspaniały widok na rozległe i zamarznięte jezioro, które niestety tego dnia spowite było gęstą mgłą… Na tamie szusowali nieliczni, biegowi narciarze, zaś ja, gdy obejrzałam już dokładnie widoki, wróciłam tą samą trasą, przez las, aż do stacji kolejowej. Potem był już tylko powrót do PolskiJ

Warto dodać, że ostatnio można skorzystać z dobrej oferty Kolei Dolnośląskich i zakupić bilet pt. „KD + Czechy”. Wówczas do ceny biletu po polskiej stronie, dokupujemy bilet całodzienny za 19 zł na całe północne Czechy, co upoważnia nas do jeżdżenia nieograniczoną ilość razy czeskimi pociągami aż do północyJ

Ania.




3 komentarze:

Mad pisze...

Piękna wycieczka, ale najbardziej zazdroszczę tych widoków z samego przodu pociągu :)

Beskidnick pisze...

Pociągiem w poszukiwaniu śniegu, świetny pomysł na przygodę.

Ania27 pisze...

Mad - Dzięki, widoki z przodu pociągu były super, wcześniej nie zdarzyło mi się takich oglądać. Zima w Górach Izerskich jest przepiękna, pozdrawiam:)