Strony

Wyszukiwarka witryny

niedziela, 31 grudnia 2017

„W Teplickim Skalnym Mieście, Czechy”

Późnym latem wybrałam się na wycieczkę do Czech. Tym razem chciałam przejść przez cały skalny labirynt w Teplickich Skałach, gdyż do tej pory jeszcze mi się to nie udało. Nie sądziłam, że akurat ten labirynt tak bardzo mi się spodoba. Przyjechałam czeskim pociągiem od strony miasta Teplice nad Metuji. Pod skałami jest stacyjka kolejowa Teplice Skaly. Wstęp do skalnego miasta jest oczywiście płatny, zaś przed wejściem znajdziemy kilka restauracji/barów, gdzie można zjeść naprawdę smaczny czeski obiad. Na szczęście tego dnia pogoda dopisywała - było gorąco i słonecznie.

Najpierw ścieżka wiodła przez las, po ponad pół kilometrze doszłam do skrętu na punkt widokowy, który znajduje się na skale, na której w średniowieczu stała drewniana wieża zamku skalnego o nazwie Střmen/Strzemię. Aby dostać się na platformę widokową, musiałam wejść po stromych schodach (najpierw metalowych, a potem po drewnianej drabince) na wysoki, skalny szczyt. Było warto, gdyż z góry roztaczają się przepiękne widoki na okoliczne góry, a także na Teplice nad Metuji i w drugą stronę, na piaskowcowe, wysokie skały. Drewniany zamek wzniesiono w XIII wieku na skałach w tym miejscu, najprawdopodobniej zamek został zniszczony w XV wieku, albo w czasie wojen husyckich lub tuż po nich, gdy Ślązacy niszczyli również okoliczne zamki, w których ulokowali się rycerze-rabusie, nie dający żyć w spokoju okolicznym mieszkańcom.

 Wejście do Teplickich Skał...
 Panorama na Teplice nad Metuji z zamku Strzemię...

 Widoki ze szczytu skały na dawnym zamku Strzemię...


 Drabinka na taras widokowy na zamku Strzemię...


 Tablica upamiętniająca pobyt J.W. Goethego w skalnym mieście...





 Nieczynny bufet i skalna brama...

 Jedna z 15-tu tablic edukacyjnych...


 Wielki Świątynny Rynek...

 Brama Spełnionych Marzeń...

 I wydrązona w skale kapliczka...









 Przedwojenne napisy, w języku niemieckim...



 Pod stopami pojawił się lśniący, biały piasek...




 Za plecami wyłonił się widok na skalną ścianę...





U góry Zamek Trosky, a na dole Madonna z Dzieciątkiem...




 Drogowskaz, w połowie trasy...





 Rycina przedstawiająca średniowieczny zamek Strzemię...
 Ostatni widok na skalne miasto, z dróżki, prowadzącej do Teplic...
 Drewniane domy...


 W Teplicach nad Metuji...

W Rynku.

Gdy zeszłam już na dół, poszłam dalej. Po drodze mijałam ciekawe formy skalne o przeróżnych, baśniowych nazwach, które możemy odczytać z tablic informacyjnych. Na całej trasie, wiodącej poprzez Teplickie Skały znajdziemy też 15 tablic informujących nas o ciekawostkach dotyczących skał, roślin i zwierząt, tutaj występujących. Niebawem natknęłam się jeszcze na dwie pamiątkowe tablice, informujące o pobycie w skałach J.W.Goethego w 1790 roku oraz królowej Wilhelminy Holenderskiej z królewną Julianną w 1936 roku. Dalej była już skalna brama z nieczynnym bufetem obok niej, a potem krzyżówka: w lewo wiódł mój niebieski szlak, a z na wprost, jak okazało się później wracał mój szlak. Wkrótce doszłam do Wielkiego Świątynnego Rynku, czyli ogromnego placu, który był otoczony przez bardzo wysokie skały z obu stron, a środkiem wiodła moja ścieżka. Dalej była Brama Spełnionych Marzeń, gdzie zobaczyłam oryginalną, bo wykutą w skale płytką kapliczkę z obrazkami Jezusa Chrystusa, gdzie przechodzący mogli wrzucić pieniążek na szczęście. Następnie szłam tunelem skalnym, gdzie spotkałam kolejno: Piłkę Karkonosza, Głowę Psa i Kaptur Kata, aż wyszłam na otwartą przestrzeń. I znów mój wzrok padł na drogowskazy, tłumaczące nazwy mijanych skał: Świątynne Ściany, Głowa Czarownicy czy Fala Morska Tsunami. W tym miejscu można było też zobaczyć stare, poniemieckie napisy naskalne oraz przejść się wąskim tunelem pośród wysokich skał.

Po chwili znalazłam się, według mnie, w najładniejszym fragmencie skalnego miasta, gdyż na dłuższy czas pod nogami pojawił się jasny, delikatny piasek, a i widoki po chwili zrobiły się niesamowite. Gdy popatrzyłam wstecz, ujrzałam długą, skalną ścianę i piękną letnią roślinność, iglastą i liściastą. Było po prostu przepięknie. Ale trzeba było iść dalej, wkrótce minęłam: Psiogłowca z Psem, Skórę Krokodyla, Zamek Trosky, Odyńca i Psa oraz Madonnę z Dzieciątkiem. Wkrótce doszłam do skrzyżowania z zielonym szlakiem (ja szłam cały czas niebieskim), który odbijał w lewo, do wsi Janovičky. Według drogowskazu, mnie pozostało jeszcze 2,5 km do wyjścia ze skał; byłam zatem w połowie drogi, gdyż cała trasa ma 5 km. Teraz szłam już drewnianym chodnikiem w wąwozie skalnym, po obu stronach mijając wysokie, majestatyczne skały, np. Wykałaczkę Karkonosza, aby za chwilę wejść w kolejny skalny tunel. Później było już wspomniane wcześniej skrzyżowanie, gdzie „zamknęłam koło”. Dalszy powrót pokrył się więc z początkiem wycieczki, aż doszłam do wyjścia ze skałJ 

Dodam jeszcze, że do Teplic nad Metuji można wrócić nie tylko pociągiem lub autobusem, ale także dróżką, która biegnie wzdłuż drogi asfaltowej i możemy tu zobaczyć ciekawy widok na skały, jeśli się odwrócimy za siebie oraz minąć kilka starych, drewnianych chat. My właśnie tak zrobiliśmy, zakańczając wycieczkę już w Teplicach na RynkuJ


Ania.